Interesujesz się modą ? Kręcą Ciebie ciuszki ? Lubisz ubierać siebie i innych ? Orientujesz się w świecie mody, trendach, dużo wiesz o polskich i światowych projektantach i ważnych wydarzeniach modowych ? Jeśli odpowiedziałaś/eś TAK więcej niż raz to znaczy, że te workshops są skierowane właśnie do Ciebie.
Fashion Project przygotował kolejne warsztaty dla osób pasjonujących się modą. Warsztaty stylizacji Glamour & Hexeline to świetna propozycja dla przyszłych stylistów mody aspirujących do pracy w magazynach modowych, w telewizji, reklamach i innych miejscach związanych z branżą.
W programie wykłady i ćwiczenia praktyczne, sesję fotograficzną, budowanie moodboardów, analizy trendów, wykłady gości specjalnych. Podczas warsztatów kursanci będą samodzielnie przygotowywać profesjonalną sesję mody z udziałem fryzjerów, make-up artists, zawodowego studia fotograficznego mając do dyspozycji ubrania z najnowszej kolekcji marki HEXELINE oraz buty i torebki z butiku LUXUSSIMO.
Przez trzy dni warsztatów przyszli styliści będą pracować z działem mody Glamour, Dorotą Williams, Anią Męczyńską i innymi znamienitymi gośćmi specjalnymi, którzy doświadczenie zdobywali na rodzimym i zagranicznym rynku mody.
Co macie zagwarantowane ? Z pewnością profesjonalną organizację o którą dba Ewa Krajewska i Kika Miller, dużo materiałów i przede wszystkim bezcenną wiedzę, która przyda się w przyszłym zawodzie.
Dla najlepszych możliwość wygrania miesięcznego stażu w Dziale Projektów w Fashion Agency Aliganza, staż w Glamour, HEXELINE oraz w portalu Fashionweare.com.
Zachęcam, polecam i sama również się wybieram ! Relacje oczywiście pojawią się na moim blogu.
Zdjęcie: fashionproject
wtorek, 11 października 2011
poniedziałek, 10 października 2011
Leather goods - OCHNIK
Smutna i chłodna jesień zainspirowała mnie do poszukiwań cieplejszej odzieży.
Lubię ciepełko, ale niekoniecznie wersję " na cebulkę". Trafiłam w sklepach na kolekcję jesień/zima 2011-2012 marki OCHNIK proponującej szeroką gamę odzieży futrzanej i skórzanej oraz galanterii skórzanej.
Wiem, że mój tekst może poruszyć wiele osób i mogą pojawić się głosy oburzenia (sprawdzam w skrzynce czy nie przyszedł mail od Pani Joanny ;-)). Post prezentuje skórzane outfity i tyle. Kwestii humanitarności i słuszności zakupu w ogóle nie poruszam i pozostawiam do wyboru czytelniczkom i czytelnikom.
Muszę przyznać, że propozycje są bardzo eleganckie, dopracowane i bardzo szykowne. A oczekiwana funkcja ocieplania z pewnością jest spełniona.
Lubię ciepełko, ale niekoniecznie wersję " na cebulkę". Trafiłam w sklepach na kolekcję jesień/zima 2011-2012 marki OCHNIK proponującej szeroką gamę odzieży futrzanej i skórzanej oraz galanterii skórzanej.
Wiem, że mój tekst może poruszyć wiele osób i mogą pojawić się głosy oburzenia (sprawdzam w skrzynce czy nie przyszedł mail od Pani Joanny ;-)). Post prezentuje skórzane outfity i tyle. Kwestii humanitarności i słuszności zakupu w ogóle nie poruszam i pozostawiam do wyboru czytelniczkom i czytelnikom.
Muszę przyznać, że propozycje są bardzo eleganckie, dopracowane i bardzo szykowne. A oczekiwana funkcja ocieplania z pewnością jest spełniona.
W kolekcji dominują futrzane duże czapy, kurtki i płaszcze skórzane z kołnierzami, futra, żakiety, kamizelki różnej długości, szaliki, rękawiczki oraz pozostałe akcesoria. Kolorystyka raczej typowo jesienno-zimowa: poruszamy się między węglową czernią, kamiennym szarym i wielbłądzim camelem.
Aktualny sezon to propozycje dla młodych i charyzmatycznych kobiet oraz dla poważnych bizneswoman ceniących elegancję i klasykę. Z sezonu na sezon zauważam bardzo duży rozwój marki. Nie tylko w wykorzystywaniu różnych materiałów, ale przede wszystkim w modnych i nowoczesnych wzorach, które z powodzeniem mogą konkurować z zagranicznymi projektami.
Ceny do najniższych nie należą - ale za dobrą markę i wysoką jakość niestety trzeba płacić.
Prezentowane i pozostałe modele z kolekcji można zakupić w salonach firmowych oraz w sklepie internetowym OCHNIK.
Zdjęcia: materiały prasowe, modelka: piękna Ola Kuligowska
piątek, 7 października 2011
Lukas Czajkowski Collections
Woman, Love, Saligia-7 Deadly Sins, Metabolism oraz 8 przedstawiam poniżej. Po wstępie w poniższym poście i wywiadzie udzielonym przez samego projektanta mój komentarz do kolekcji jest raczej zbędny ;-))
Woman
Woman
Woman
Love
Love
Love
8
8
8
Metabolism - 30 sposobów stylizacji
Metabolism
Metabolism
Saligia - 7 Deadly Sins
Saligia
Informacje o miejscach w których można zakupić outfity projektanta znajdziecie tutaj Łukasz Czajkowski.
Zdjęcia: notjustalabel.com, lukaszczajkowski.pl
Łukasz Czajkowski - young, inspirational polish designer
Coraz więcej młodych projektantów pojawia się na naszym i światowym rynku mody.
Młodych, pracowitych i bardzo utalentowanych.
Jak ciężkie jest odnalezienie się w branży modowej i droga do sukcesu - z pewnością najlepiej wie każdy projektant. Pytanie tylko - czym jest sukces ? Dla jednych sukcesem będzie uszycie autorskiej kolekcji, dla innych sukcesem będą kolekcje noszone przez celebrities, dla innych udział w imprezach modowych i liczne nagrody a dla innych to wszystko.
Łukasz Czajkowski - projektant na co dzień mieszkający w Poznaniu (można go spotkać w BISTOR-ze ) z pewnością na sukces zasłużył i go osiągnął !
Kolekcje Woman, Love, Saligia - 7 Deadly Sins, Metabolism czy 8 zasługują na bardzo wysokie noty.
Jaka jest filozofia Łukasza Czajkowskiego?
Najlepszym narzędziem ludzkiej pracy jest wyobraźnia. Reszta jest tylko procesem realizacji.
Dopóki będzie istniała rzeczywistość, wyobraźnia będzie podpowiadać kolejne pomysły,
będzie wciąż działać, pozwoli tworzyć.
Którzy projektanci poprzez swoje kolekcje wyrażają podobną wrażliwość do Twojej?
Uwielbiam Johna Galliano. Głównie za umiejętność podkreślania kobiecości. Połączenie kiczu
i prawdziwej sztuki, głównie w kolekcjach haute couture, świadczy z pewnością o fascynacji
projektanta kobietami. Ich uosobieniem, przewrotnością, seksapilem.
Jesteś indywidualistą, buntownikiem. Przeciwko czemu w modzie szczególnie się
buntujesz?
Moda, jak inne dziedziny sztuki, często staje się manifestem. Krzykiem i buntem przeciwko
rzeczywistości i otaczającemu nas światu. Chcę, by moda była sposobem na wyrażanie
siebie, wyjątkowości istoty ludzkiej jako jednostki w globalnej wiosce. Chciałbym też, aby
moda uczyła tolerancji, szacunku wobec ludzi i ich przekonań.
Jak powstaje koncept kolekcji?
Koncept kolekcji powstaje impulsywnie, pod wpływem bodźców, nagłych spostrzeżeń. To
złożony proces. Czasem rozpoczyna się nieświadomie, wkradając się do mojej wyobraźni,
pozostając tam i ewoluując. Następnie poprzez kontakt z materią wizje klarują się, nabierają
kształtów. To wyobraźnia modeluje tkaninę. Nadaje jej kształt i sprawia, że przed oczami jawi
się trójwymiarowy prototyp. To moment, w którym rozpoczyna się jego realizacja.
Dla jakiego typu kobiet projektujesz? Jakie osobowości Cię inspirują
Niezależne, odważne i silne. To one mi imponują i to im w większości dedykuję swoje
projekty. Indywidualistki nie bojące się podkreślania swojej kobiecości i charakteru poprzez
rzeczy, które noszą, to - z kolei - najciekawsze klientki - każdą z nich staram się poznać. Nie
ma większej satysfakcji niż zadowolona, świadoma swojej kobiecości, czująca się pięknie
i wyjątkowo kobieta.
Czy znajdujesz nisze rynkowe i dostosowujesz projekty do potrzeb odbiorców czy sam
narzucasz trendy?
Staram się łączyć swoje artystyczne wizje z potrzebami rynku. Zachowywać niezbędną
harmonię. Chcę, żeby ludzie mogli nosić moje projekty, nie potrzebuję tworzyć eksponatów.
Myślę, że sukcesem jest umiejętność spełniania oczekiwań odbiorców przy jednoczesnym
zachowaniu swojej indywidualnej wrażliwości.
Czy możesz opisać ewolucję Twoich projektów? Od tych pierwszych do obecnych?
Oczywiście, że dostrzegam rozwój i zmiany w swojej twórczości. Zmieniam się jako człowiek,
dojrzewam, uczę się, doświadczam. Pierwsza kolekcja pokazywana na szeroka skalę była
barwnym balansowaniem na granicy kiczu i baśni. Obecnie moje projekty są spokojniejsze,
bardziej klasyczne, stonowane.
Jakie projekty lub kolekcje dały Ci największą satysfakcję?
Te, które znalazły swoich odbiorców, oraz te, które można oglądać m. in. we włoskim
wydaniu VOGUE. Metabolism dzięki możliwości interpretacji na swój sposób. Suknie ślubne -
to specyficzna i bardzo emocjonalna część mojej twórczości. Uwielbiam to wrażenie, gdy
pomagam kobietom spełniać ich marzenia i mogę być „obecny” w chwilach ich największego
szczęścia.
Czy sprzedajesz ubrania za granicą? Jakie kraje byłyby doskonałymi rynkami zbytu dla
Twoich kolekcji?
Moje projekty można odnaleźć m. in. na jednym z najbardziej opiniotwórczych portali o
światowej modzie - NOTJUSTALABEL. Dzięki obecności na tym portalu nawiązałem
współpracę z magazynem w NY - UCE, oraz showroomami w Miami, Portugalii, Berlinie.
Zarówno w Polsce, Niemczech, Japonii, Stanach Zjednoczonych, Rosji czy nawet Australii i
RPA znajdują się ludzie, który odwiedzają moją stronę internetową, piszą maile ze słowami
uznania i pytają o dostępność moich rzeczy.
Jaką metodę edukacji polecałbyś ludziom, którzy chcieliby się rozwijać w podobnym
kierunku?
Sam jestem samoukiem. Od najmłodszych lat szkicowałem, malowałem, podziwiałem
naturę, sztukę. Mój pierwszy kontakt z projektowaniem to czasy edukacji w szkole średniej o
profilu plastycznym. Dziś szkolnictwo w dziedzinie mody prężnie się rozwija, to otwiera
wiele możliwości. Jednak osobiście wierzę, że kluczowe są zaangażowanie i zapał, to one są
stanowią fundament do wszelkich działań.
W kolejnym poście kolekcje Łukasza.
Zdjęcie: lukaszczajkowski.pl
Młodych, pracowitych i bardzo utalentowanych.
Jak ciężkie jest odnalezienie się w branży modowej i droga do sukcesu - z pewnością najlepiej wie każdy projektant. Pytanie tylko - czym jest sukces ? Dla jednych sukcesem będzie uszycie autorskiej kolekcji, dla innych sukcesem będą kolekcje noszone przez celebrities, dla innych udział w imprezach modowych i liczne nagrody a dla innych to wszystko.
Łukasz Czajkowski - projektant na co dzień mieszkający w Poznaniu (można go spotkać w BISTOR-ze ) z pewnością na sukces zasłużył i go osiągnął !
Kolekcje Woman, Love, Saligia - 7 Deadly Sins, Metabolism czy 8 zasługują na bardzo wysokie noty.
Jego projekty spotykają się z zainteresowaniem zarówno dziennikarzy modowych i stylistów, jak również osób ze świata sztuki i biznesu. Doceniany zwłaszcza przez niezależne, pewne siebie indywidualistki - jak sam mówi dla takich kobiet właśnie tworzy.
Brał udział m.in w Warsaw Fashion Street, OFFfashion, Createeurope... w sesjach do EXKLUSIV, EXISTENCE (z Marią Peszek), FASHION Magazine (z Adą Fijał), amerykańskiego UCE Mag, a ostatnio także w kreacji wizerunkowej marki CHARADE, której efekty oglądać będzie można oglądać m.in. we włoskim VOGUE.
Łukasz został doceniony przez jeden z najbardziej opiniotwórczych portali NOTJUSTALABEL i trafił do elitarnego grona projektantów, których kolekcje sprzedawane są za jego pośrednictwem. Zaowocowało to m.in. nawiązaniem współpracy z showroomem OITO w Miami, w efekcie czego Łukasz został zaproszony do zaprezentowania swojej kolekcji na imprezie towarzyszącej New York Fashion Week SS 2011 – niestety z powodów finansowych musiał zrezygnować z tego przedsięwzięcia.
Poniżej prezentuję Wam świeżutki, autorski wywiad z Łukaszem przeprowadzony przez Natalię Sochacką (serdecznie dziękuję za udostępnienie).
Jaki styl reprezentujesz? Co charakterystycznego przejawia się w Twoich projektach?
Staram się, by ubrania, które tworzę były nowatorskie w swojej formie, ponadczasowe
i kobiece. Wiele spośród moich rzeczy można zakładać na dwa, cztery lub nawet trzydzieści
sposobów. Nie tworzę dwóch tych samych egzemplarzy, chcę by każda rzecz była unikalna.
To najbardziej wyróżnia markę Łukasz Czajkowski i sprawia, że poszczególne projekty mają
swoją historię, są wyjątkowe i tak właśnie czują się ich adresaci. Barwy tkanin z których
tworzę, z pewnością są odzwierciedleniem mojego stanu ducha, etapów w życiu,
rzeczywistości, która mnie otacza. Uwielbiam czerń. Za elegancję, tajemniczość
i uniwersalność. Jestem szczęśliwy, gdy moimi odbiorcami stają się reprezentanci różnych
grup społecznych, subkultur, profesji.
Staram się, by ubrania, które tworzę były nowatorskie w swojej formie, ponadczasowe
i kobiece. Wiele spośród moich rzeczy można zakładać na dwa, cztery lub nawet trzydzieści
sposobów. Nie tworzę dwóch tych samych egzemplarzy, chcę by każda rzecz była unikalna.
To najbardziej wyróżnia markę Łukasz Czajkowski i sprawia, że poszczególne projekty mają
swoją historię, są wyjątkowe i tak właśnie czują się ich adresaci. Barwy tkanin z których
tworzę, z pewnością są odzwierciedleniem mojego stanu ducha, etapów w życiu,
rzeczywistości, która mnie otacza. Uwielbiam czerń. Za elegancję, tajemniczość
i uniwersalność. Jestem szczęśliwy, gdy moimi odbiorcami stają się reprezentanci różnych
grup społecznych, subkultur, profesji.
Najlepszym narzędziem ludzkiej pracy jest wyobraźnia. Reszta jest tylko procesem realizacji.
Dopóki będzie istniała rzeczywistość, wyobraźnia będzie podpowiadać kolejne pomysły,
będzie wciąż działać, pozwoli tworzyć.
Którzy projektanci poprzez swoje kolekcje wyrażają podobną wrażliwość do Twojej?
Uwielbiam Johna Galliano. Głównie za umiejętność podkreślania kobiecości. Połączenie kiczu
i prawdziwej sztuki, głównie w kolekcjach haute couture, świadczy z pewnością o fascynacji
projektanta kobietami. Ich uosobieniem, przewrotnością, seksapilem.
Jesteś indywidualistą, buntownikiem. Przeciwko czemu w modzie szczególnie się
buntujesz?
Moda, jak inne dziedziny sztuki, często staje się manifestem. Krzykiem i buntem przeciwko
rzeczywistości i otaczającemu nas światu. Chcę, by moda była sposobem na wyrażanie
siebie, wyjątkowości istoty ludzkiej jako jednostki w globalnej wiosce. Chciałbym też, aby
moda uczyła tolerancji, szacunku wobec ludzi i ich przekonań.
Jak powstaje koncept kolekcji?
Koncept kolekcji powstaje impulsywnie, pod wpływem bodźców, nagłych spostrzeżeń. To
złożony proces. Czasem rozpoczyna się nieświadomie, wkradając się do mojej wyobraźni,
pozostając tam i ewoluując. Następnie poprzez kontakt z materią wizje klarują się, nabierają
kształtów. To wyobraźnia modeluje tkaninę. Nadaje jej kształt i sprawia, że przed oczami jawi
się trójwymiarowy prototyp. To moment, w którym rozpoczyna się jego realizacja.
Dla jakiego typu kobiet projektujesz? Jakie osobowości Cię inspirują
Niezależne, odważne i silne. To one mi imponują i to im w większości dedykuję swoje
projekty. Indywidualistki nie bojące się podkreślania swojej kobiecości i charakteru poprzez
rzeczy, które noszą, to - z kolei - najciekawsze klientki - każdą z nich staram się poznać. Nie
ma większej satysfakcji niż zadowolona, świadoma swojej kobiecości, czująca się pięknie
i wyjątkowo kobieta.
Czy znajdujesz nisze rynkowe i dostosowujesz projekty do potrzeb odbiorców czy sam
narzucasz trendy?
Staram się łączyć swoje artystyczne wizje z potrzebami rynku. Zachowywać niezbędną
harmonię. Chcę, żeby ludzie mogli nosić moje projekty, nie potrzebuję tworzyć eksponatów.
Myślę, że sukcesem jest umiejętność spełniania oczekiwań odbiorców przy jednoczesnym
zachowaniu swojej indywidualnej wrażliwości.
Czy możesz opisać ewolucję Twoich projektów? Od tych pierwszych do obecnych?
Oczywiście, że dostrzegam rozwój i zmiany w swojej twórczości. Zmieniam się jako człowiek,
dojrzewam, uczę się, doświadczam. Pierwsza kolekcja pokazywana na szeroka skalę była
barwnym balansowaniem na granicy kiczu i baśni. Obecnie moje projekty są spokojniejsze,
bardziej klasyczne, stonowane.
Jakie projekty lub kolekcje dały Ci największą satysfakcję?
Te, które znalazły swoich odbiorców, oraz te, które można oglądać m. in. we włoskim
wydaniu VOGUE. Metabolism dzięki możliwości interpretacji na swój sposób. Suknie ślubne -
to specyficzna i bardzo emocjonalna część mojej twórczości. Uwielbiam to wrażenie, gdy
pomagam kobietom spełniać ich marzenia i mogę być „obecny” w chwilach ich największego
szczęścia.
Czy sprzedajesz ubrania za granicą? Jakie kraje byłyby doskonałymi rynkami zbytu dla
Twoich kolekcji?
Moje projekty można odnaleźć m. in. na jednym z najbardziej opiniotwórczych portali o
światowej modzie - NOTJUSTALABEL. Dzięki obecności na tym portalu nawiązałem
współpracę z magazynem w NY - UCE, oraz showroomami w Miami, Portugalii, Berlinie.
Zarówno w Polsce, Niemczech, Japonii, Stanach Zjednoczonych, Rosji czy nawet Australii i
RPA znajdują się ludzie, który odwiedzają moją stronę internetową, piszą maile ze słowami
uznania i pytają o dostępność moich rzeczy.
Jaką metodę edukacji polecałbyś ludziom, którzy chcieliby się rozwijać w podobnym
kierunku?
Sam jestem samoukiem. Od najmłodszych lat szkicowałem, malowałem, podziwiałem
naturę, sztukę. Mój pierwszy kontakt z projektowaniem to czasy edukacji w szkole średniej o
profilu plastycznym. Dziś szkolnictwo w dziedzinie mody prężnie się rozwija, to otwiera
wiele możliwości. Jednak osobiście wierzę, że kluczowe są zaangażowanie i zapał, to one są
stanowią fundament do wszelkich działań.
W kolejnym poście kolekcje Łukasza.
Zdjęcie: lukaszczajkowski.pl
czwartek, 6 października 2011
Coccinelle - italian leather goods
Czy torebki mogą uzależniać ? Taaak, jestem nawet pewna, że są "konikiem" niejednej kobiety ;-)
Obserwując rynek modowy mam wrażenie, że galanteria skórzana z sezonu na sezon rozwija się coraz bardziej.
Rodzajów torebek jest naprawdę bardzo dużo : mamy kopertówki, torebki na ramię, do ręki, podróżne, na zakupy, saszetki, mini, XXL itp. Materiały z których są wykonane i formy to jeszcze większy i bogatszy temat.
Co ciekawe - torebki, saszetki czy aktówki zaczynają coraz częściej nosić nawet mężczyźni ;-))
Przyznaję, że ja również należę do grupy sympatyzującej z torebkami ;-) Jedną z firm, które cenię za wysoką jakość wykonania, najlepsze materiały oraz wyjątkowe wzornictwo jest włoska marka COCCINELLE.
Kolekcja jesień/zima 2011-2012 jest stonowana w kolorach i fasonach. To wzory na które skusi się zarówno dynamiczna bizneswoman, nastolatka i Pani 50+. Spoglądam na zdjęcia i widzę od kilku lat królujące motywy zwierzęce (krokodyl, skóra węża, cętki). Mamy skórę lakierowaną, zamszową, z tłoczonymi wzorami i zwykłe materiałowe propozycje. Do tego złote lub srebrne sprzączki, zapięcia i logotyp.
Króluje klasyka i prostota w czystej formie. To co cenię i lubię w Coccinelle - to brak "nachalności" w epatowaniu z logotypem. Bardzo tego nie lubię i unikam kupowania torebek w których nazwa jest widoczna na pół wielkości torebki lub sama torebka jest nazwą (np: monogramy LV, Gucci czy innych znanych marek).
W przypadku Coccinelle mam zawsze ten sam problem - którą wybrać ? ;-) Dużą czy małą, elegancką czy bardziej sportową, a może z oryginalnym wzorem ? Niezależnie od wyboru - każdy będzie słuszny i z każdego będziecie zadowolone :-) I co najważniejsze - są to torebki ponadczasowe - nie tylko ze względu na fason, ale przede wszystkim na wytrzymałość i świetne wykonanie !
Dla mnie jest to światowa klasa i za pieniądze zdecydowanie mniejsze niż torebki wielkich projektantów.
W Polsce marka dostępna w kilku miastach - Bielsko-Biała, Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Szczecin i Warszawa.
Sklep internetowy Coccinelle niestety jeszcze niedostępny dla polskich fashionistów.
Zdjęcia: materiały prasowe
Obserwując rynek modowy mam wrażenie, że galanteria skórzana z sezonu na sezon rozwija się coraz bardziej.
Rodzajów torebek jest naprawdę bardzo dużo : mamy kopertówki, torebki na ramię, do ręki, podróżne, na zakupy, saszetki, mini, XXL itp. Materiały z których są wykonane i formy to jeszcze większy i bogatszy temat.
Co ciekawe - torebki, saszetki czy aktówki zaczynają coraz częściej nosić nawet mężczyźni ;-))
Przyznaję, że ja również należę do grupy sympatyzującej z torebkami ;-) Jedną z firm, które cenię za wysoką jakość wykonania, najlepsze materiały oraz wyjątkowe wzornictwo jest włoska marka COCCINELLE.
Kolekcja jesień/zima 2011-2012 jest stonowana w kolorach i fasonach. To wzory na które skusi się zarówno dynamiczna bizneswoman, nastolatka i Pani 50+. Spoglądam na zdjęcia i widzę od kilku lat królujące motywy zwierzęce (krokodyl, skóra węża, cętki). Mamy skórę lakierowaną, zamszową, z tłoczonymi wzorami i zwykłe materiałowe propozycje. Do tego złote lub srebrne sprzączki, zapięcia i logotyp.
Króluje klasyka i prostota w czystej formie. To co cenię i lubię w Coccinelle - to brak "nachalności" w epatowaniu z logotypem. Bardzo tego nie lubię i unikam kupowania torebek w których nazwa jest widoczna na pół wielkości torebki lub sama torebka jest nazwą (np: monogramy LV, Gucci czy innych znanych marek).
W przypadku Coccinelle mam zawsze ten sam problem - którą wybrać ? ;-) Dużą czy małą, elegancką czy bardziej sportową, a może z oryginalnym wzorem ? Niezależnie od wyboru - każdy będzie słuszny i z każdego będziecie zadowolone :-) I co najważniejsze - są to torebki ponadczasowe - nie tylko ze względu na fason, ale przede wszystkim na wytrzymałość i świetne wykonanie !
Dla mnie jest to światowa klasa i za pieniądze zdecydowanie mniejsze niż torebki wielkich projektantów.
W Polsce marka dostępna w kilku miastach - Bielsko-Biała, Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Szczecin i Warszawa.
Sklep internetowy Coccinelle niestety jeszcze niedostępny dla polskich fashionistów.
Zdjęcia: materiały prasowe
poniedziałek, 3 października 2011
Rachel Zoe Project
O znanej, kalifornijskiej stylistce Rachel Zoe większość słyszała, czytała w gazetach plotkarskich lub portalach internetowych. Jest to jedna z tych stylistek, które mają ogromne "parcie na szkło".
Od września, już po raz czwarty można podglądać Rachel zarówno w życiu zawodowym i prywatnym w programie "Rachel Zoe Project".
W tym "wielkim świecie" widzimy Rachel wiecznie zabieganą, odbierającą co chwilę telefony z kolejnymi zleceniami od Klientów, przygotowującą się do np: sesji zdjęciowej Harper's Bazaar czy do reklamy sportowych używek. Wszystko byłoby ciekawe gdyby ograniczało się tylko do zawodowej strony jej życia. Niestety - w programie nie zabraknie codziennego życia z mężem, sprzeczek i nieporozumień. Niestety, ponieważ ta strona Rachel pokazuje z jednej strony jej słabości (co nie jest złe), a z drugiej jej snobistyczne i trochę roszczeniowe podejście do życia ("lekko" byłam zaskoczona gdy powiedziała, że np: od 10 lat nie robiła zakupów spożywczych w sklepie i w związku nigdy niczego nie gotowała..... ).
Byłabym hipokrytką gdybym napisała, że nie robią na mnie wrażenia jej klientki i Klienci ze statusem największych gwiazd na świecie. Skłamałabym też twierdząc, że jej biuro i apartament z mnóstwem outfitów światowej sławy projektantów, butów, torebek i innych akcesoriów nie przyprawia o zawrót głowy.Jest świetną i uzdolnioną stylistką, ale jej odkryta osobowość w tym programie "zniszczyła" w moich oczach cały podziw, którym ją darzyłam.
Zawsze odbierałam ją jako elegancką kobietę z klasą - po obejrzeniu kilku odcinków "Rachel Zoe Project" nadal pozostaje elegancką kobietą, tylko trochę brakuje mi już klasy....
Pisząc te słowa mam świadomość, że przez wiele/u "fashion victims" nie będę lubiana, ponieważ Rachel w ich oczach jest królową stylizacji i nie można o niej złego słowa powiedzieć.
Ja Rachel lubię i podziwiam za jej pracę, ale osobowości do końca "nie kupuję".
Starsze odcinki programu o Rachel i z Rachel w roli głównej można obejrzeć codziennie
o godz. 13-ej na TLC, czwarta seria dostępna na kanale BravoTV.
Btw: Zastanawiam się kiedy u nas będzie np: "Tomasz Jacyków Project" ? ;-))
Zdjęcie: materiały prasowe
Od września, już po raz czwarty można podglądać Rachel zarówno w życiu zawodowym i prywatnym w programie "Rachel Zoe Project".
W tym "wielkim świecie" widzimy Rachel wiecznie zabieganą, odbierającą co chwilę telefony z kolejnymi zleceniami od Klientów, przygotowującą się do np: sesji zdjęciowej Harper's Bazaar czy do reklamy sportowych używek. Wszystko byłoby ciekawe gdyby ograniczało się tylko do zawodowej strony jej życia. Niestety - w programie nie zabraknie codziennego życia z mężem, sprzeczek i nieporozumień. Niestety, ponieważ ta strona Rachel pokazuje z jednej strony jej słabości (co nie jest złe), a z drugiej jej snobistyczne i trochę roszczeniowe podejście do życia ("lekko" byłam zaskoczona gdy powiedziała, że np: od 10 lat nie robiła zakupów spożywczych w sklepie i w związku nigdy niczego nie gotowała..... ).
Byłabym hipokrytką gdybym napisała, że nie robią na mnie wrażenia jej klientki i Klienci ze statusem największych gwiazd na świecie. Skłamałabym też twierdząc, że jej biuro i apartament z mnóstwem outfitów światowej sławy projektantów, butów, torebek i innych akcesoriów nie przyprawia o zawrót głowy.Jest świetną i uzdolnioną stylistką, ale jej odkryta osobowość w tym programie "zniszczyła" w moich oczach cały podziw, którym ją darzyłam.
Zawsze odbierałam ją jako elegancką kobietę z klasą - po obejrzeniu kilku odcinków "Rachel Zoe Project" nadal pozostaje elegancką kobietą, tylko trochę brakuje mi już klasy....
Pisząc te słowa mam świadomość, że przez wiele/u "fashion victims" nie będę lubiana, ponieważ Rachel w ich oczach jest królową stylizacji i nie można o niej złego słowa powiedzieć.
Ja Rachel lubię i podziwiam za jej pracę, ale osobowości do końca "nie kupuję".
Starsze odcinki programu o Rachel i z Rachel w roli głównej można obejrzeć codziennie
o godz. 13-ej na TLC, czwarta seria dostępna na kanale BravoTV.
Btw: Zastanawiam się kiedy u nas będzie np: "Tomasz Jacyków Project" ? ;-))
Zdjęcie: materiały prasowe
sobota, 1 października 2011
Trends - black and blue
O trendach aktualnego sezonu jesień/zima 2011-2012 piszę na bieżąco pokazując propozycje znanych i mniej znanych projektantów mody. Jednym z nich jest łączenie czerni z niebieskim. Wariacji z kolorem niebieskim jest wiele : może być niebieski w odcieniu indygo, granatu, błękitu nieba czy turkusu.
Nie zawsze byłam do tego koloru przekonana, ale po zapoznaniu się z jego znaczeniem i wpływem na samopoczucie - mam coraz bardziej pozytywne nastawienie.
Okazuje się, że niebieski wzmaga cierpliwość i spokój, jest też symbolem cierpliwości i wierności. Mając na sobie niebieską, zwiewną sukienkę podświadomie sygnalizujemy gotowość do pracy twórczej. Granatowy świadczy o przebojowości, zamiłowaniu do dyscypliny. Niebieski jest zbawiennym kolorem naszej duszy - odpręża, zapewnia spokój, koi stres i pomaga przy zaburzeniach lękowych.
Nie musi to być monochromatyczny outfit. Poniżej wybrałam kilka propozycji, które świetnie łączą zawsze modną,elegancką i tajemniczą czerń z różnymi odcieniami niebieskiego. Muszę przyznać, że całość wygląda dobrze i jeszcze dodatkowo poprawia nasze samopoczucie.
Od dzisiaj mrugam oczkiem w stronę niebieskich propozycji ;-)
Nie zawsze byłam do tego koloru przekonana, ale po zapoznaniu się z jego znaczeniem i wpływem na samopoczucie - mam coraz bardziej pozytywne nastawienie.
Okazuje się, że niebieski wzmaga cierpliwość i spokój, jest też symbolem cierpliwości i wierności. Mając na sobie niebieską, zwiewną sukienkę podświadomie sygnalizujemy gotowość do pracy twórczej. Granatowy świadczy o przebojowości, zamiłowaniu do dyscypliny. Niebieski jest zbawiennym kolorem naszej duszy - odpręża, zapewnia spokój, koi stres i pomaga przy zaburzeniach lękowych.
Nie musi to być monochromatyczny outfit. Poniżej wybrałam kilka propozycji, które świetnie łączą zawsze modną,elegancką i tajemniczą czerń z różnymi odcieniami niebieskiego. Muszę przyznać, że całość wygląda dobrze i jeszcze dodatkowo poprawia nasze samopoczucie.
Od dzisiaj mrugam oczkiem w stronę niebieskich propozycji ;-)
Cardona Bonache
Jil Sander
Zac Posen
ACNE
Karen Millen
Bohoboco
Jason Wu
Jagoda Piekarska
Ungaro
Chanel
Zdjęcia: mateirały prasowe, fullofstyle
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































