Piotr Drzał to młody, utalentowany projektant, który z każdą nową kolekcją potwierdza, że wszystkie dotychczas otrzymane nagrody i wyróżnienia należą się zasłużenie i zagości na modowej scenie dłużej niż jeden czy dwa sezony. Mało celebrycki (nie widuję jego na fotkach plotkarskich gazet brylującego z imprezy na imprezę ), raczej skromny i nastawiony na ciężką pracę i rozwijanie krawieckiej pasji. Ortalionowe trencze i kurtki, plastikowe płaszcze, nie krępujące ruchów materiały - to ostatnie z propozycji, którymi uraczył projektant swoich obecnych i nowych klientów. Jest kilka modeli cieszących me oko, kilka z kolei to nie moja bajka. Ale nie spotkałam jeszcze kolekcji jakiejkolwiek marki, która odpowiadałaby mi stylem, estetyką czy wykorzystanymi materiałami w 100%.
Piotr Drzał jest dobrym rzemieślnikiem - to widać i czuć (przyglądając się z bliska skrojonym modelom).
Muszę się przyznać i pochwalić - miałam ostatnio okazję lecieć z Piotrem. Fakt - nie z nim osobiście, ale liniami lotniczymi OLT Express z którymi nawiązał współpracę tworząc uniformy dla stewardes i pozostałej załogi samolotów.
To co się rzuca na pierwszy rzut oka to elegancja i prostota lat 60-tych, które były główną inspiracją autora. Głęboki granat, wyrazista czerwień i biel - to trzy kolory wykorzystane w podniebnej kolekcji Piotra. Swoją pracę rozpoczął nie od rysowania czy wycinania, ale od rozmowy z pracownikami, by poznać charakter i oczekiwania przyszłych użytkowników uszytych modeli. Kobiece uniformy charakteryzują się krojem podkreślającym zgrabne sylwetki stewardess oraz uroczym toczkiem/beretem umieszczonym ukośnie na głowie. Do tego nienaganna, biała koszula, apaszka i srebrne guziki z logo firmy, czerwony pasek plus czarne pończoszki. Natomiast męski wygląd opiera się na idealnie skrojonym garniturze ożywionym czerwonym krawatem.
Nie tylko zewnętrzne detale dla całej linii są istotne - jak mówi sam projektant idealne dopełnienie stanowi wykończenie od środka - wypustki, oznakowanie czy charakterystyczna "ręczna stębnówka".
Klasa, szyk i umiarkowanie - trzy słowa wystarczą, by opisać w skrócie efekt finalny kolaboracji projektanta z niestandardowym klientem jakim są linie lotnicze.
Gratuluję i życzę wielu kolejnych, tak spektakularnych i oryginalnych zleceń.
Zdjęcia: materiały prasowe
czwartek, 19 lipca 2012
niedziela, 8 lipca 2012
Boyfriend jeans
Czy macie swój styl ? Jesteście jemu wierne/wierni ? To samo pytanie zadaję sobie i nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Mój styl jest zmienny i zależny najczęściej od humoru, sytuacji i stanu emocjonalnego ;-) Lubię skórzane ciuszki, przede wszystkim kurtki - to fakt. Niekoniecznie w rockowym wydaniu - bardziej glam, czasami z delikatnym pazurkiem. Oversizy też mile widziane. Sukienki, spódniczki, marynarki i legginsy również goszczą w mojej szafie. Nie jest to jednak post w którym będę rozprawiać o składowych mojej garderoby. To post o mojej "obsesji" jaką są ostatnio spodnie jeansowe boyfriend. Muszę przyznać, że jeszcze do niedawna nie widziałam się w tego typu wycierusach. Szeroki krój nogawek, obniżony stan (to akurat lubię) i luźno zwisające kieszenie z tyłu wydawały mi się mało kobiecym pomysłem. Do czasu, kiedy nie założyłam pierwszego modelu. Od tamtej pory nic na to nie poradzę, że wchodząc do sklepu poszukuję kolejnej pary....
Wiele gwiazd i celebrytek rodzimych i tych zagranicznych pokazuje się w "chłopięcych" spodniach - nie ma to jednak znaczenia przy moich wyborach zakupowych. Boyfriendy oprócz tego, że są bardzo wygodne mają jeszcze jedną zaletę - pasują zarówno do klapek, trampek czy butów na wysokich obcasach. Oczywiście nie zrobię z nich kreacji wieczorowej przywdziewając na górę cekinowy topik, ale z pewnością przy odpowiednim detalu można nadać im charakteru bardziej eleganckiego niż sportowego.
Na rynku wiele firm ma w swojej ofercie ten krój - chociaż nie wszystkie i nawet niedawno zaskoczono mnie w salonie marki będącej prekursorem jeansowych ciuszków mówiąc, że takiego modelu nie posiadają. Ja swoje "must have" znalazłam i skorzystałam z trwających już od połowy czerwca sympatycznych przecen.
Zastanawiam się jak długo zagoszczą boyfriendy na rynku ? Rok, dwa a może dłużej ?
Zresztą - jakie to ma znaczenie, u mnie przez najbliższe miesiące są uprzywilejowane ;-))
Wiele gwiazd i celebrytek rodzimych i tych zagranicznych pokazuje się w "chłopięcych" spodniach - nie ma to jednak znaczenia przy moich wyborach zakupowych. Boyfriendy oprócz tego, że są bardzo wygodne mają jeszcze jedną zaletę - pasują zarówno do klapek, trampek czy butów na wysokich obcasach. Oczywiście nie zrobię z nich kreacji wieczorowej przywdziewając na górę cekinowy topik, ale z pewnością przy odpowiednim detalu można nadać im charakteru bardziej eleganckiego niż sportowego.
Na rynku wiele firm ma w swojej ofercie ten krój - chociaż nie wszystkie i nawet niedawno zaskoczono mnie w salonie marki będącej prekursorem jeansowych ciuszków mówiąc, że takiego modelu nie posiadają. Ja swoje "must have" znalazłam i skorzystałam z trwających już od połowy czerwca sympatycznych przecen.
Zastanawiam się jak długo zagoszczą boyfriendy na rynku ? Rok, dwa a może dłużej ?
Zresztą - jakie to ma znaczenie, u mnie przez najbliższe miesiące są uprzywilejowane ;-))
poniedziałek, 2 lipca 2012
How to Do a Fashion Show
Co jest najważniejsze podczas pokazu mody ? Prezentowana kolekcja oczywiście, ale nie tylko. Przynajmniej dla mnie. Jako widz staram się zwrócić uwagę na wiele innych, równie istotnych szczegółów: stylizację modelek, make-up, oświetlenie, scenografię, miejsce i muzykę, która w mojej opinii jest taka samo ważna jak pokazywane sylwetki. Wszystko powinno być podane w odpowiednich proporcjach by nie zakłócić odbioru i nie odwrócić uwagi od kolekcji. Chociaż w przypadku średnich, czy nawet słabych modeli warto skupić się na właściwej muzyce i oprawie, by przynajmniej w pewnym stopniu "zakłamać" odbiór nie najlepszego krawiectwa. Czasami bywa też odwrotnie.....
Do głębszych refleksji nad jakością tego typu imprez skłoniła mnie książka autorstwa Estel Vilaseca "Wybieg bez tajemnic. Organizacja pokazów mody". Co prawda nie ma w niej przykładów z polskiego podwórka, ale nie o to chodzi. A o co ? Bardziej o ideę, podział pokazów na rodzaje i ich charakterystykę. Książka ukazuje kulisy tego niesamowitego widowiska, odkrywa przed nami tajemnice, widziane z różnych perspektyw. Estel na podstawie opinii wybitnych znawców z branży stara się dopowiedzieć na pytania: Czym jest pokaz mody ? Ile trwają przygotowania do niego ? Jak duży zespól ludzi pracuje razem z projektantem ? Jakie szanse na pokaz, niezapomniany pokaz mają początkujący projektanci ? itp. Ta książka pokazuje, że modowe show jest otwartą i stale zmieniającą się formą na którą duży wpływ ma aktualna sytuacja gospodarcza, rozwój nowych technologii i stale zmieniający się terminarz świata mody.
Pozycja barwnie ilustrowana i fachowo opisana powinna być obowiązkową lekturą dla niejednego projektanta. Mam wrażenie, że większość polskich projektantów skupiło się ostatnio bardziej na doborze miejsca, a mniej na muzyce i scenografii całego wydarzenia. Miejsce i sama kolekcja nie sprawią, że w naszej pamięci to widowisko pozostanie na lata. Nie oczekuję prezentacji na poziomie domu mody CHANEL czy Alexandra McQueena, które przyzwyczaiły widza do 20 minutowych spektali. Za tymi markami stoją bardzo duże pieniądze, bez których nie byłoby szans na realizację takiego przedsięwzięcia. Oczywiście sam ubiór jest już przekazem jaki kieruje do nas projektant - ale to właśnie niedoceniona rola scenografii, makijażu i oprawy muzycznej pozwala spotęgować całą wizję. Nie wiem czy to wina braku pomysłów, braku fachowców na rynku (najbardziej znaną i docenianą choreograf pokazów na rodzimym rynku jest Katarzyna Sokołowska), zaangażowania czy przeświadczenia, że wyjątkowa sceneria przy świetnej kolekcji nie jest potrzebna.
Wiem, że pokazów, które wywarły na mnie duże wrażenie i pozostały w pamięci jest niewiele. Częściej mają miejsce podczas off-owych prezentacji, gdzie pomysł na całość widać już przy wejściu pierwszej modelki czy modela.
Widać jednak zmiany, które można zauważyć chociażby na Fashion Week-u w Łodzi - gdzie z edycji na edycję można wybrać pokazy szczególne nie tylko ze względu na bardzo dobre krawiectwo.
Do głębszych refleksji nad jakością tego typu imprez skłoniła mnie książka autorstwa Estel Vilaseca "Wybieg bez tajemnic. Organizacja pokazów mody". Co prawda nie ma w niej przykładów z polskiego podwórka, ale nie o to chodzi. A o co ? Bardziej o ideę, podział pokazów na rodzaje i ich charakterystykę. Książka ukazuje kulisy tego niesamowitego widowiska, odkrywa przed nami tajemnice, widziane z różnych perspektyw. Estel na podstawie opinii wybitnych znawców z branży stara się dopowiedzieć na pytania: Czym jest pokaz mody ? Ile trwają przygotowania do niego ? Jak duży zespól ludzi pracuje razem z projektantem ? Jakie szanse na pokaz, niezapomniany pokaz mają początkujący projektanci ? itp. Ta książka pokazuje, że modowe show jest otwartą i stale zmieniającą się formą na którą duży wpływ ma aktualna sytuacja gospodarcza, rozwój nowych technologii i stale zmieniający się terminarz świata mody.
Pozycja barwnie ilustrowana i fachowo opisana powinna być obowiązkową lekturą dla niejednego projektanta. Mam wrażenie, że większość polskich projektantów skupiło się ostatnio bardziej na doborze miejsca, a mniej na muzyce i scenografii całego wydarzenia. Miejsce i sama kolekcja nie sprawią, że w naszej pamięci to widowisko pozostanie na lata. Nie oczekuję prezentacji na poziomie domu mody CHANEL czy Alexandra McQueena, które przyzwyczaiły widza do 20 minutowych spektali. Za tymi markami stoją bardzo duże pieniądze, bez których nie byłoby szans na realizację takiego przedsięwzięcia. Oczywiście sam ubiór jest już przekazem jaki kieruje do nas projektant - ale to właśnie niedoceniona rola scenografii, makijażu i oprawy muzycznej pozwala spotęgować całą wizję. Nie wiem czy to wina braku pomysłów, braku fachowców na rynku (najbardziej znaną i docenianą choreograf pokazów na rodzimym rynku jest Katarzyna Sokołowska), zaangażowania czy przeświadczenia, że wyjątkowa sceneria przy świetnej kolekcji nie jest potrzebna.
Wiem, że pokazów, które wywarły na mnie duże wrażenie i pozostały w pamięci jest niewiele. Częściej mają miejsce podczas off-owych prezentacji, gdzie pomysł na całość widać już przy wejściu pierwszej modelki czy modela.
Widać jednak zmiany, które można zauważyć chociażby na Fashion Week-u w Łodzi - gdzie z edycji na edycję można wybrać pokazy szczególne nie tylko ze względu na bardzo dobre krawiectwo.
piątek, 29 czerwca 2012
Warsaw Fashion Street fulfils the dreams of children
Moda wzbudza różne emocje. Szokuje, zaskakuje, wzbudza podziw, bywa też nudna i poprawna. Nie pozostawia jednak nikogo obojętnym. Szczególnie ta prezentowana przez małe modelki i małych modeli. Nie muszą to być kreacje wielkich projektantów by skupić na sobie uwagę wszystkich widzów. Podczas Warsaw Fashion Street został zaprezentowany charytatywny pokaz z przygotowanymi specjalnie na tą okazję t-shirty firmy ENDO. Wyjątkowy, ponieważ w rolę modelek i modeli wcieliły się dzieci chore lub po przebytej niedawno chorobie z Fundacji Spełnionych Marzeń dumnie stąpające po wybiegu w towarzystwie znanych osobowości ze świata showbiznesu. Niewinność tych małych dzieciaczków i piękny uśmiech goszczący na każdej twarzyczce wywoływał nie tylko uśmiech na twarzach widzów, ale również łzy podziwu.
Oglądając ten pokaz zwróciłam również uwagę na zachowanie obserwatorów. Nie widziałam nikogo znudzonego, rozmawiającego z sąsiadem, wysyłającego sms-a czy czytającego gazetę. A takie reakcje zdążyłam zauważyć bywając na wielu imprezach modowych (niestety...)
Taka atencja jest bardzo ważna dla tych dzieci i fundacji, ponieważ moda pełniła tutaj rolę drugoplanową, była kolorowym dodatkiem.
To jedno z niezapomnianych wydarzeń tego dnia - wspaniałe dzieci, atmosfera i szlachetna akcja.
Zdjęcia: materiały własne
Oglądając ten pokaz zwróciłam również uwagę na zachowanie obserwatorów. Nie widziałam nikogo znudzonego, rozmawiającego z sąsiadem, wysyłającego sms-a czy czytającego gazetę. A takie reakcje zdążyłam zauważyć bywając na wielu imprezach modowych (niestety...)
Taka atencja jest bardzo ważna dla tych dzieci i fundacji, ponieważ moda pełniła tutaj rolę drugoplanową, była kolorowym dodatkiem.
To jedno z niezapomnianych wydarzeń tego dnia - wspaniałe dzieci, atmosfera i szlachetna akcja.
Zdjęcia: materiały własne
wtorek, 26 czerwca 2012
Warsaw Fashion Street and Zuo Corp show
Zuo Corp to marka której kibicuję od początku. Nie posiadam jeszcze w swojej garderobie ich "ciuszków" - najwyższy czas jednak to zmienić. Ostatni pokaz Zuo odbył się tydzień temu w warszawskiej politechnice. Piękne wnętrza, kolekcja jesień/zima 2012-2013 i sam pokaz, który z pewnością zostanie zapamiętany jako jeden z ciekawszych wśród polskich marek. Mnie tam nie było - bardzo żałowałam, ale dostanie zaproszenia na imprezę graniczyło prawie z cudem. Pozostały mi zdjęcia w internecie (to jedna z tych chwil kiedy cieszę się, że jest ) oraz relacje (na szczególną uwagę zasługuje słowo pisane Tobiasza Kujawy spisane na blogu Fashion Magazine oraz Alicji Kowalskiej ). Nie musiałam dotykać materiałów czy przyglądać się szyciu by wiedzieć, że jest to jedna z lepszych kolekcji zaprezentowanych na najbliższy sezon. Miłym zaskoczeniem okazał się program Warsaw Fashion Street podczas którego Bartek Michalec miał również zaprezentować wspomniany pokaz. Tym razem bez kwadratowych podestów, na wolnym powietrzu wśród jupiterów i set, a może tysięcy widzów.
Rajstopy przypominające skórę węża/aligatora, czarne woalki na twarzy i twarze modelek nie okazujące emocji były bardzo wymowne. W zestawieniu z różnymi fakturami i mnogością kolorów wszystko to wyglądało na krawiectwo najwyższych lotów. Mam wrażenie, że powoli Bartek Michalec tworzy tożsamość marki zachowując jako stałe pewne elementy stroju czy materiału. Myślę, że z powodzeniem ta kolekcja znajdzie swoje fanki również poza naszymi granicami. Nie doszukuję się tutaj (jak w swoim zwyczaju mają co poniektórzy) inspiracji, zapożyczeń czy odniesień do propozycji światowych marek. Nie mam takiej potrzeby - widzę "lekką igłę i nitkę" oraz swobodę w poruszaniu się między printami, zakładkami czy przerysowanymi ramionami i długościami.
Ciekawostką podczas samego pokazu był fakt, że jego autor siedział prawie vis a vis mnie i oglądał całość nie pojawiając się nawet na zakończeniu ;-) Rzadko się bowiem zdarza by projektant obserwował pokaz swojej kolekcji w roli gościa siedzącego w pierwszym rzędzie.
Nie wiem ile poszczególne modele będą kosztowały - wiem jednak, że już dzisiaj odkładam pieniądze do osobnej przegródki z napisem Zuo Corp. Pomarańczowa sukienka i żakiet z pagonami są już na mojej liście.
Zdjęcia: materiały własne
Rajstopy przypominające skórę węża/aligatora, czarne woalki na twarzy i twarze modelek nie okazujące emocji były bardzo wymowne. W zestawieniu z różnymi fakturami i mnogością kolorów wszystko to wyglądało na krawiectwo najwyższych lotów. Mam wrażenie, że powoli Bartek Michalec tworzy tożsamość marki zachowując jako stałe pewne elementy stroju czy materiału. Myślę, że z powodzeniem ta kolekcja znajdzie swoje fanki również poza naszymi granicami. Nie doszukuję się tutaj (jak w swoim zwyczaju mają co poniektórzy) inspiracji, zapożyczeń czy odniesień do propozycji światowych marek. Nie mam takiej potrzeby - widzę "lekką igłę i nitkę" oraz swobodę w poruszaniu się między printami, zakładkami czy przerysowanymi ramionami i długościami.
Ciekawostką podczas samego pokazu był fakt, że jego autor siedział prawie vis a vis mnie i oglądał całość nie pojawiając się nawet na zakończeniu ;-) Rzadko się bowiem zdarza by projektant obserwował pokaz swojej kolekcji w roli gościa siedzącego w pierwszym rzędzie.
Nie wiem ile poszczególne modele będą kosztowały - wiem jednak, że już dzisiaj odkładam pieniądze do osobnej przegródki z napisem Zuo Corp. Pomarańczowa sukienka i żakiet z pagonami są już na mojej liście.
Zdjęcia: materiały własne
czwartek, 14 czerwca 2012
Sebastian Karpiel-Bułecka - fashionable hunk
Czy są idealni mężczyźni ? Myślę, że niejedna kobieta pomyślałaby o osobie, która będzie gościem w moim cyklu "Music and Fashion". Z zawodu architekt, obecnie frontman zespołu Zakopower. Piękny głos, sprawna ręka, atrakcyjny wygląd i dobre serce - Sebastian Karpiel-Bułecka to mężczyzna bliski ideału, jeśli nie idealny ;-) Do tego świetnie ubrany - to typ mężczyzny, któremu we wszystkim będzie dobrze.
Jego wizerunek w dużej części jest zasługą Mariusza Przybylskiego - utalentowanego polskiego projektanta, który od jakiegoś czasu współpracuje z artystą. Bardzo dobrze skrojone garnitury czy marynarki plus wysportowana sylwetka to tzw. duet doskonały. Jeśli chodzi o wizerunek sceniczny to nie odbiega on bardzo od tego codziennego - nazwałabym go casualem z dodatkiem pewnej elegancji przełamanej odrobiną grunge.
Jego wizerunek w dużej części jest zasługą Mariusza Przybylskiego - utalentowanego polskiego projektanta, który od jakiegoś czasu współpracuje z artystą. Bardzo dobrze skrojone garnitury czy marynarki plus wysportowana sylwetka to tzw. duet doskonały. Jeśli chodzi o wizerunek sceniczny to nie odbiega on bardzo od tego codziennego - nazwałabym go casualem z dodatkiem pewnej elegancji przełamanej odrobiną grunge.
Spodnie projektu Mariusza - mistrzostwo !
Najczęściej porusza się w kolorach czerni, granatu i odcieniachszarości przełamanej bielą. Elegancki i grzeczny odbiór przełamuje postawioną fryzurą i odpowiednim spojrzeniem. W polskim światku muzycznym - to jeden z lepiej ubranych mężczyzn, któremu kibicuję nie tylko modowo, ale również muzycznie.
Zdjęcia: mwmedia, Mariusz Przybylski, Fpress
wtorek, 12 czerwca 2012
TATUUM shows new face
Lubię kameralne spotkania. Stwarzają atmosferę pewnej intymności i często dają możliwość obcowania z ludźmi, w których towarzystwie mamy ochotę przebywać ;-) Tydzień temu kameralne popołudnie z pasjonatami mody spędziłam na I-szym piętrze kamienicy przy ulicy Brackiej.
Otoczona wyjątkową kolekcją TATUUM oglądałam ciuszki i konfrontowałam swoje spostrzeżenia z osobami znanymi i mocno związanymi z branżą, m.in. Hanną Gajos (ściskam mocno !), Wiganną Papiną i Fecodrobe .
"Nowa twarz" TATUUM to z pewnością w dużej części oprócz głównego projektanta i jego zespołu również zasługa Alicji Kowalskiej, od niedawna zatrudnionej na stanowisku dyrektora kreatywnego.
O dokonaniach samej Alicji i jej doświadczeniu pisać chyba nie muszę. Zainteresowanych odsyłam do Google - wystarczy, że wpiszą jej imię i nazwisko i już wszystko wiadomo.
Wtorkowe spotkanie odbyło się w konkretnym celu - jako jedni z pierwszych mieliśmy okazję zobaczyć pre-kolekcję A/W 2012. Muszę przyznać, że nie widząc metki z pewnością nie typowałabym tej marki jako autora modeli zaprojektowanych na najbliższy sezon jesień/zima. Wśród tkanin znajdziemy jedwabie, wełny, dzianiny i pojawiające się u kilku polskich projektantów cekiny. Wszystko w kolorach jesieni - szarości, czernie, odcienie brązów z dodatkiem intensywnego kobaltu. Plisowania na spódnicach, modne baskinki w sukienkach czy żakiecie to tylko niektóre z zaprezentowanych form.
Otoczona wyjątkową kolekcją TATUUM oglądałam ciuszki i konfrontowałam swoje spostrzeżenia z osobami znanymi i mocno związanymi z branżą, m.in. Hanną Gajos (ściskam mocno !), Wiganną Papiną i Fecodrobe .
"Nowa twarz" TATUUM to z pewnością w dużej części oprócz głównego projektanta i jego zespołu również zasługa Alicji Kowalskiej, od niedawna zatrudnionej na stanowisku dyrektora kreatywnego.
O dokonaniach samej Alicji i jej doświadczeniu pisać chyba nie muszę. Zainteresowanych odsyłam do Google - wystarczy, że wpiszą jej imię i nazwisko i już wszystko wiadomo.
Wtorkowe spotkanie odbyło się w konkretnym celu - jako jedni z pierwszych mieliśmy okazję zobaczyć pre-kolekcję A/W 2012. Muszę przyznać, że nie widząc metki z pewnością nie typowałabym tej marki jako autora modeli zaprojektowanych na najbliższy sezon jesień/zima. Wśród tkanin znajdziemy jedwabie, wełny, dzianiny i pojawiające się u kilku polskich projektantów cekiny. Wszystko w kolorach jesieni - szarości, czernie, odcienie brązów z dodatkiem intensywnego kobaltu. Plisowania na spódnicach, modne baskinki w sukienkach czy żakiecie to tylko niektóre z zaprezentowanych form.
Alicja w roli modelki prezentowała się bardzo dobrze ;-)
Mój "must have"
" Jesienna kolekcja zaprojektowana została z myślą o użytkownikach wymagających, dbających o szykowny i modny wygląd, ceniących wygodę i dobrą jakość." - to skrawek informacji prasowej.
Podpisuję się pod tym zdaniem obiema rękami. Dotykałam, gniotłam, rozciągałam i sprawdzałam materiały na każde sposoby z przymierzaniem włącznie. Na szczególną uwagę zasługują tutaj również wariacje na temat "małej czarnej". Zdarza się, że w poszukiwaniu idealnej czarnej odwiedzamy wiele sklepów - z miernym niestety skutkiem. Jestem przekonana, że w nadchodzącej kolekcji TATUUM każda niewiasta znajdzie dla siebie wymarzoną czarną.
"Powiało" trochę Michaelem Korsem
Nie tylko dobrze skrojone fasony i zachowanie aktualnych trendów są tutaj najważniejsze. Myślę, że dla większości miłą informacją będą metki z cenami, które pozwalają na swobodny oddech ;-)
Małą czarną będzie można nabyć już za ok. 300 zł, a piękny czarny płaszcz za niecałe 600 zł. Przyjemny wygląd i ceny mogą sprawić, że marka TATUUM pozyska nowych klientów.
Jeśli dojdzie jeszcze do tego odpowiedni visual merchandising, komunikacja na FB i stronie www - to konkurencja powinna zacząć odczuwać pewien niepokój lub chociaż myśleć nad delikatnym liftingiem ;-))
Rezerwuję
"Sprawczynie całego zamieszania" - Justyna Kościuk (PR Manager), Alicja i modelka
Na koniec polecam obejrzeć filmik wizerunkowy zapowiadający kolekcję. Piękna muzyka Ju Cho !
Zdjęcia: materiały prywatne
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































