poniedziałek, 24 października 2016

Stylizations - November Harper's Bazaar

Codziennie przeglądam różne magazyny i portale internetowe w poszukiwaniu inspiracji i nowych kierunków. Odświeżam swoje spojrzenie, uaktualniam wiedzę i podziwiam kreatywność stylistów, fotografów, modelek i całych zespołów stojących za sukcesem powstających sesji.
Jest ich wiele, nie sposób wszystkich spamiętać i przede wszystkim zobaczyć. Trudno mówić o ulubionych, bo tak naprawdę wskazując na jedną sesję za chwilę odkrywam kolejną, która jednak w mojej opinii bardziej zasługuje na najwyższe miejsce na podium.


Zapisywanie zdjęć na dysku może być sposobem na ich archiwizację, ale dla mnie jak już kiedyś pisałam takim idealnym miejscem jest blog. Dzisiaj  w cyklu stylizacje przedstawiam sesję z listopadowego numeru Harper's Bazaar Singapore.

Koszula odgrywa tutaj nadrzędną rolę i jest przedstawiona w różnych odsłonach. Czasami w duecie, czasami osamotniona, raz zapięta pod szyję, wywinięta a innym razem zmysłowo rozpięta. W towarzystwie wierzchnich okryć i efektownej biżuterii.



Pamiętam jak kiedyś ilość warstw wzbudzała moje obawy związane z dysproporcją sylwetki, poczuciem wyglądu wieloryba (ach ta presja bycia szczupłym :-). Poniższa sesja zdecydowanie temu zaprzecza, pokazując umiejętnie połączone ilości ubrań z zachowaniem właściwych proporcji.








Zdjęcia: materiały prasowe

wtorek, 30 sierpnia 2016

American Horror Story - new season is coming

O realizacji kolejnego sezonu amerykańskiego serialu American Horror Story wiedziałam już od kilku miesięcy i nie miałam wątpliwości, że warto czekać. Kostiumy przygotowywane przez Lou Eyrich i jej zespół w każdym sezonie robiły na mnie ogromne wrażenie. Scenografia i muzyka to również ogromne atuty tej produkcji, ale dla mnie - osoby wrażliwej na ubiór i jego rolę w filmie kostiumografia zawsze jest numerem jeden.


Przyznaję - nie wszystkie historie ujęły mnie tak samo mocno. "Freakshow" do pewnego momentu bawił, straszył i zaskakiwał, ale w pewnym momencie zaczął trochę nużyć. Niezależnie jednak od scenariusza wyobraźnia Lou w kwestii garderoby dla aktorów zawsze była doskonała. Lou i jej zespół ostateczny efekt uzyskują dzięki świetnej współpracy z zespołem charakteryzacji i od efektów specjalnych. W najbliższym czasie postaram się rozwinąć temat i przeanalizuję dokładniej garderobę z każdej serii.



Producenci, reżyser Ryan Murphy i pozostali twórcy trzymają jeszcze fanów w niepewności i nie zdradzają historii ani klimatu 6 sezonu. Od ponad miesiąca raczą fanów serii nowymi, zagadkowymi zdjęciami i teaserami.


Wiem jedno - warto zobaczyć chociaż jeden odcinek, niezależnie od swoich preferencji filmowych i zwrócić uwagę na kostiumy przygotowane przez wybitną Lou Eyrich.
Już za dwa tygodnie - dokładnie 14 września wieczorową porą wystartuje emisja pierwszego odcinka z najnowszego sezonu. Dla nieznających tematu niech zachętą będą poniższe "smaczki" wybrane przeze mnie spośród wszystkich sezonów.

American Horror Story: Hotel
                                                          American Horror Story: Hotel
                                                        American Horror Story: Freak Show
                                                   American Horror Story: Freak Show
                                                          American Horror Story: Coven
                                                           American Horror Story: Coven
                                                          American Horror Story: Asylum
                                                          American Horror Story: Asylum


Zdjęcia: materiały prasowe


niedziela, 5 czerwca 2016

Tatum - Inspired by generations

Nie sztuką jest zaistnieć, sztuką jest się utrzymać. To zdanie doskonale odnosi się do polskiej mody.  Wiele marek powstało i nadal powstaje, jednak nie wszystkie będą miały możliwość funkcjonować dłużej na rynku niż 5 lat a nawet i dwa lata.  I nie tylko brak funduszy jest tego przyczyną, częściej brak spójnej strategii i planu dalszego rozwoju przekreśla egzystencję marki czy projektanta.
Tu i teraz jest myśleniem krótkoterminowym, w modzie trzeba być długodystansowcem.
Poszerzanie grupy docelowej i otwieranie się na nowego klienta jest jednym z elementów przetrwania.



Dobrze o tym wie polska marka Tatuum, która sukcesywnie zmienia nie tylko wnętrza swoich butików i kampanie reklamowe, ale również uzupełnia kolekcje o limitowane edycje. Niedawno mieliśmy na rynku kolekcję powstałą przy współpracy z oryginalnym artystą Robertem Kutą. Nowoczesne wzory na tunikach, t-shirtach i torbach zostały wykupione w bardzo krótkim czasie.



                                                         Kolekcja we współpracy z Robertem Kuta


Robert Kuta

Tym razem marka kłania się w stronę klientki świadomej  i wymagającej. Stąd obecność jedwabiu, kaszmiru czy lnu najwyższej jakości ubranego w proste formy pozwalające na dowolne zestawianie poszczególnych części garderoby. Kolorystyka Selected powiedziałabym klasyczna - biele, kremy, szarości i czerń z pewnością znajdą uznanie wśród wielu stałych jak i nowych klientek. Wszystko wykonane z należytą starannością - wiem, bo sama sprawdziłam kupując jedwabną bluzkę przewiązaną czarnym paskiem.
Mam jeszcze na oku czarny kombinezon (kolejny w mojej kolekcji, ale nic nie poradzę, że mam do nich słabość :-)), szary kardigan i spodnie.
Marka dba nie tylko o sam produkt, ale również jego opakowanie. Elegancka torba dodatkowo wzmacnia doznania estetyczne zakupu i jednocześnie może nam służyć dłużej, nie będąc jednorazowym workiem.




Z przyjemnością będę przyglądać się marce i jej dalszym działaniom na rynku. Wierzę, że to dopiero początek zmian i nowego, dobrego kierunku rozwoju.


Zdjęcia: materiały prywatne


wtorek, 22 marca 2016

Enter or not to enter - that is the Question.

Wejść czy nie wejść ? - oto jest pytanie. Wielokrotnie marki zastanawiają się w jaki sposób zachęcić Klienta do wejścia do sklepu, zapoznania się z jego ofertą i zakupu. Odpowiednio zaaranżowana witryna sklepowa może nas zainteresować, a nawet skłonić do uszczuplenia swojego portfela. Przyglądając się coraz częściej witrynom mam wrażenie, że ich potencjał jest niewykorzystany i sam temat zaniedbany. A szkoda. Witryna tak jak i wnętrze sklepu jest wizytówką firmy, która jeszcze na etapie przedzakupowym może nam dużo powiedzieć o samym produkcie i marce. Ekspozycja jest przekazem i formą zaproszenia.



Słyszałam, że jest to duża inwestycja dla firmy, wielu nie stać na zatrudnienie pracownika dedykowanego tylko do aranżacji. W tym wszystkim najważniejszy jest pomysł, temat przewodni kolekcji do którego możemy nawiązać. Czasami wystarczą dwa, trzy kartony przewiązane wstążką, pomalowane czy zapakowane w błyszczący papier, ciekawie eksponujące nowy produkt. Spotkałam się również z oryginalnymi manekinami, które sprawiły, że przez kilka minut wpatrywałam się w szybę z niesłabnącym zainteresowaniem. Możliwości jest naprawdę wiele, a argumentacja kosztowa jest słaba, szczególnie gdy chodzi o sieciówkę czy brand z ubraniami klasy premium.




Co tydzień w cyklu będę pokazywała Wam witryny sklepowe przypadkowo sfotografowanych sklepów. Bardziej chodzi mi o pokazanie niż krytykowanie i wymądrzanie się. Założeniem jest, by pokazane przykłady były czytelne i przez to nie wymagały obszernego komentarza.
Jeśli spotkacie witryny ciekawe w swojej formie, pomyśle, zaskakujące, zwracające uwagę zarówno w tym pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu - wyślijcie mi proszę zdjęcia, chętnie wrzucę przykłady Czytelników do mojego cyklu.







Zdjęcia: materiały własne

niedziela, 24 stycznia 2016

Oscars - nominations for costumes

"And the Oscar goes to..." ten popularny zwrot usłyszymy już niedługo - 28 lutego podczas wręczania najważniejszych nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Kilka dni temu ogłoszono nominacje. Mnie standardowo zainteresowały nagrody za kostiumy i scenografię. Ale to o kostiumach oczywiście będzie dzisiejszy post. Pięć filmów, a co za tym idzie - pięciu kostiumografów zostało nominowanych do nagrody za najlepsze kostiumy. W skrócie przedstawię poszczególne obrazy, po dokładniejsze opisy garderoby najważniejszych bohaterów odsyłam do kolejnych postów.

Kto w tym roku ma szansę na złotego gentlemana ?

1. "Carol" w reżyserii Todda Haynesa z Cate Blanchett i Rooney Marą w rolach głównych.
      Za kostiumy odpowiadała Sandy Powell, znana i bardzo utalentowana kostiumograf.
                   

Akcja filmu dzieje się w latach 50-tych, które mocno i barwnie zapisały się w modzie XX wieku. Odwoływanie się do przeszłości w garderobie aktorów to duże wyzwanie i jednocześnie możliwość potwierdzenia swoich umiejętności oraz wiedzy na temat historii ubioru. Zarówno wiedzę jak i umiejętności Sandy posiada - wystarczy zajrzeć do jej filmografii i zapoznać się z obrazami do których tworzyła kostiumy. "Infiltracja", "Aviator", "Zakochany Szekspir" (za którego dostała jednego z trzech swoich kostiumowych Oskarów :-)) czy "Rob Roy" i "Wywiad z wampirem" potwierdzają jej wielki talent.

2. "Mad Max: Na drodze gniewu" w reżyserii  Georga Millera z Tomem Hardym i Charlize Theron w rolach głównych. Za kostiumy odpowiadała brytyjska kostiumograf Jenny Beavan.


Mad Max przyzwyczaił już widza do pewnej stylistyki i w najnowszym wydaniu kontynuuje obrany kierunek. Styl wojskowo-punkowy, gdzie tak naprawdę największą rolę odgrywają wymyślne akcesoria: google, ciężkie obuwie, "opancerzone" nakrycia głowy, pasy i pancerze to tylko niektóre elementy, które szczególnie pozostają w pamięci. Filmografia i doświadczenie Jenny jest równie bogate co Sandy. W każdym filmie przy którym pracowała detal miał ogromne znaczenie i ona o ten detal potrafiła doskonale zadbać.

3. "Zjawa" w reżyserii Alejandro Gonzaleza Inarritu z Leonardo Di Caprio i Tomem Hardym w rolach głównych.  Za kostiumy odpowiadała Jacqueline West.


To film opowiadający historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w XIX wiecznej Ameryce. Tworzenie garderoby do tak znakomitego obrazu wymaga nie tylko wiedzy o historii stroju, ale również wiedzy o samym regionie w którym akcja miała miejsce, tkaninach wykorzystywanych w tamtych czasach. Tutaj niezbędna była też umiejętność gniecenia, brudzenia i darcia tkaniny w taki sposób, by efekt ostateczny dał wiarygodny obraz. Jacqueline w swojej wcześniejszej pracy miała do czynienia z filmami odwołującymi się do przeszłości, co pozwoliło jej na profesjonalne podejście do kwestii garderoby w "Zjawie".

4. "Dziewczyna z portretu" w reżyserii Toma Hoopera z Eddie Redmaynem i Alicią Vikander w rolach głównych. Za kostiumy odpowiadał znany hiszpański kostiumograf Paco Delgado.


Film osadzony na przełomie lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku porusza problem zmiany płci i odnalezienia się we własnym ciele. Czasy trudne jeśli chodzi o świadomość społeczeństwa i tolerancję wobec tego problemu, ale jednocześnie bardzo przychylne w temacie mody. Coco Chanel, Jean Patou czy Ricci sięgają po łatwiejsze i bardziej użyteczne style, dostosowane do aktualnych warunków życia. Mamy widoczną szczupłą sylwetkę, niską talię, skośne cięcia,oryginalne nakrycia głowy, frędzle i futrzane etole u kobiet. Męski wygląd to głównie luźne garnitury i stroje sportowe z dzianiny. Wszystkie detale charakteryzujące tamten okres zostały idealnie oddane w kostiumach stworzonych przez Paco Delgado.

5. "Kopciuszek" w reżyserii Kennetha Branagha z Lily James i Cate Blanchett w roli głównej. To drugi film z nominowanych do którego kostiumy przygotowywała Sandy Powell.


Kopciuszka historię znają prawdopodobnie wszyscy. W filmie została ona może w niewielkim stopniu zmodyfikowana pozostawiając magię i piękno, którą za sobą niosła. Wiedząc, że to Sandy odpowiadała za garderobę wiedziałam, że będzie wyjątkowo, ale po obejrzeniu całego filmu stwierdzam, że było wręcz zjawiskowo ! Przepięknie podkreślone talie w kobiecych sylwetkach, delikatne formy i kolory podkreślające subtelność głównej bohaterki. Bogate zdobienia, wyraziste barwy i spektakularne nakrycia głowy jej macochy zachwycały przez cały film. Nie zapomniano również o męskim pierwiastku odziewając w perfekcyjnie skrojone fraki i mundury.

"Kopciuszek" i Sandy Powell to moi faworyci wśród filmów nominowanych do Oskara w kategorii kostiumy. Trzymam kciuki, a w kolejnym poście bliżej przyjrzę się i Wam przedstawię kostiumy z tego filmu.


Zdjęcia:  materiały prasowe

poniedziałek, 16 listopada 2015

Balmain x H&M - collective madness or a good collection which many people wanted to have in own wardrobe

Z pewnym opóźnieniem, chociaż tak naprawdę zamierzonym postanowiłam napisać o zamieszaniu związanym z kolekcją Balmain for H&M, która 5 listopada dostępna była w dwóch sklepach w Polsce.
Zwlekałam, ponieważ byłam trochę zmęczona tą całą nagonką, wyśmiewaniem i niezrozumieniem zachowań zakupowych konsumenta.


Co roku, od kilku lat marka H&M wypuszcza kolekcję sygnowaną światowym nazwiskiem. Najczęściej z półrocznym wyprzedzeniem firma ogłasza kto będzie tym razem. Zdjęcia z propozycjami od Balmain zaczęły pojawiać się stopniowo, tym samym podsycając zainteresowanie i oczekiwanie.
Estetyka Balmain nie do końca jest mi bliska, ale muszę przyznać, że przy kilku projektach moje serce zaczęło bić szybciej. Wiedziałam, że nie będę czekała w kolejce przed sklepem z kilkunastogodzinnym wyprzedzeniem. To nie dla mnie. Jedyną szansę na zakup upatrzonej rzeczy widziałam podczas wcześniejszego eventu lub w sklepie internetowym (niewielkie szanse, ale przynajmniej ciepło i bez przepychania :-).


Ku mojej radości - dostałam zaproszenie na pre-sale kolekcji. Nie miałam żadnej strategii - planowałam tylko kupić dwie rzeczy. Bez przepychania i szarpania. Jak się uda - super, a jak nie, to trudno.
Sam event świetnie zorganizowany - tutaj duże brawa i ukłony !
Nie będę opisywała momentu oczekiwania i wejścia. Tak, prawdą jest, że tłum ruszył szybkim krokiem a nawet biegł. Ja również uległam tej fali :-) Tylko, że ja w odróżnieniu od dużej części osób tam się znajdujących chciałam kupić rzeczy dla siebie, a nie na sprzedaż. Pracując jako stylistka i kostiumograf zwracam uwagę na detale i dosyć szybko identyfikuję różne rzeczy.
Ta umiejętność pozwoliła mi błyskawicznie zlokalizować rzeczy, które chcę kupić. Tym sposobem, jestem szczęśliwą posiadaczką skórzanych, czarnych spodni i czarnej kamizelki.
I nie, wbrew temu co wiele osób pisało - nie wstydzę się wychodząc w nich, nie mam poczucia obciachu. Dodam jeszcze, że te modele są bardzo dobrze wykonane, z wysokiej jakości skóry, wełny i jedwabiu. Zdecydowanie to nie są szmaty. I zmartwię też tutaj kolejnych krytykantów - zakupione przeze mnie ubrania nie były wyprodukowane w Chinach, tylko w Turcji i Rumunii. Co i tak naprawdę tylko znaczy, że były tam wyprodukowane. Nie wiemy w jakich warunkach tam pracowano, po ile godzin i za ile.

Nie tylko w Chinach panują kiepskie warunki i stamtąd pochodzą wątpliwej jakości rzeczy. A jeśli już ktoś jest takim zadeklarowanym przeciwnikiem produktów pochodzących z Azji - niech to nie będą puste słowa, frazesy wykrzykiwane w emocjach. Jeśli nie kupujecie ubrań , ponieważ są produkowane w Chinach - bądźcie konsekwentni. Zrezygnujcie również z telefonów, komputerów, pralek czy innego sprzętu RTV i AGD w dużej części wytwarzanego w tamtych rejonach.
Made in Italy, France, Portugal, Poland. Samo miejsce nie zawsze jest gwarancją godziwych warunków pracy i płacy. Błędnym jest myślenie, że produkcja w Polsce jest zawsze ok. Niestety, są miejsca w których nie jest. Może nie są to warunki aż tak urągające jak w Kambodży, Bangladeszu czy Chinach, ale zadowalającymi też trudno je nazwać.
Uspokojenie sumienia zakupem ubrania z inną metką niż Made in China nie oznacza, że wszystko jest ok. Warto jest o tym wiedzieć.

Wracając do meritum - ja nie widziałam przepychanek, wyrywania, ani rzucania ubrań na ziemię. Byłam jedną z pierwszych osób stojących przy kasie i bardzo prawdopodobne - z najmniejszą ilością ubrań :-) Widziałam jednak kupców ze stosem ubrań i jeszcze większym stosem pieniędzy.
I to było dla mnie większym rozczarowaniem niż bieg i ludzie zachowujący się jak w amoku.
Niejednokrotnie będąc w Łodzi na Fashion Weeku widziałam pchające się tłumy na pokazy, przepychanki do siedzenia w pierwszym rzędzie, zabieranie kartek, kolejki do darmowego jedzenia itp.
Podczas przecen Zarę lepiej omijać szerokim łukiem, tam to dopiero jest pogrom i walka o lepszą zdobycz. Noce zakupów w centrach handlowych czy jednodniowe duże przeceny w drogeriach też prezentują się nienajlepiej.

Jedno co mi się nie podobało - to polityka H&M nie limitująca ilości zakupionych rzeczy w sklepie stacjonarnym, w odróżnieniu od sklepu internetowego.
Ta swoboda umożliwiła właśnie zakupy kupcom, biorącym z wieszaków co popadnie i sprzedającym z z marżą 100%, a nawet i większą.
Rozczarowani mogli czuć się fani mody i samego Balmain, chcący mieć w swojej garderobie chociaż jakieś akcesoria czy klasyczny t-shirt.

Mam nadzieję, że marka chociaż z tym problemem coś zrobi, bo na brak kolejek przy kolejnych kolekcjach we współpracy ze światowymi projektantami raczej nie ma co liczyć :-).


Zdjęcia: materiały prasowe





wtorek, 27 października 2015

Geek Goes Chic - 3rd dimension of fashion

Od kilku lat moda coraz intensywniej zaprzyjaźnia się z nowymi technologiami. Biżuteria, tkaniny, a nawet same pokazy wykorzystują możliwości jakie daje nam XXI wiek. A co daje ? Bardzo dużo -     o czym miałam okazję usłyszeć i zobaczyć podczas ostatniego spotkania zainicjowanego przez
Kasię Gola prowadzącą blog Geek Goes Chic. Dostać się na takie spotkanie nie jest łatwo - trzeba wypełnić specjalnie przygotowany formularz, uzasadnić chęć swojej obecności i przekonać, że jesteśmy tam niezbędnym ogniwem. Przyznaję, że początkowo zdziwiło mnie takie ograniczenie, ale patrząc z perspektywy czasu myślę, że to jest bardzo dobre rozwiązanie. Ta forma dająca poczucie elitarności (w końcu mnie wybrano :-)) pozwala wykluczyć przypadkowych słuchaczy, którzy przyszli na chwilę, na darmowe jedzenie lub w jeszcze innym, niekoniecznie związanym ze spotkaniem celu.

Tradycją już stały się spotkania w nowoczesnym budynku przy Emilii Plater 53 w którym swoją siedzibę ma m.in. polski oddział marki Google goszczący nas w swoich pomieszczeniach.
Tym razem futurystycznie weszliśmy w trzeci wymiar mody. Hologramy, druk 3D i rozszerzona rzeczywistość były tematyką zaprezentowanych wystąpień.   



Karolina Skutela zaprezentowała możliwości wykorzystania pary wodnej jako hologramu. To ciekawe narzędzie można z powodzeniem wykorzystać np: podczas pokazów mody, które na polskim rynku często potrzebują powiewu świeżości. Zainteresowanych odsyłam do firmy Leia Display.


                                                                         Karolina Skutela

Mateusz Kaczorowski z House of Duck był kolejnym prelegentem sprawnie operującym językiem nowych technologii. Razem z duetem polskich projektantów Hector&Karger zaprezentował lookbook marki w zupełnie nowatorskim wydaniu. Projekt Re_Ality daje możliwość oglądania sylwetki z kolekcji z każdej strony. Wystarczy ściągnąć odpowiednią aplikację i zeskanować zdjęcie modelki, by móc ją zobaczyć w całej okazałości. Projekt jest świeży nie tylko na czas pojawienia się (swoją inaugurację miał we wrześniu br.), ale również ze względu na fakt, że jako pierwszy na świecie został wykorzystany w taki sposób w modzie. Forma przeglądania została połączona od razu z możliwością zakupu danego ubrania. Można powiedzieć, że ta rozszerzona rzeczywistość w wydaniu projektantów jest również inną odmianą sklepu internetowego. Gratuluję pomysłu, realizacji i jednocześnie czekam na odsłonę kolekcji wiosennej, która jak obiecali sami projektanci będzie jeszcze ciekawsza niż obecna.


                                             Mateusz Kaczorowski i projektant Robert Karger

Paula Szarejko i Arek Morawski wprowadzili mnie w fascynujący świat trójwymiarowego druku. Możliwości są ogromne, przypuszczam, że o wielu możemy jeszcze nie wiedzieć. Arek - manager pracujący w firmie Zmorph opowiedział o historii drukarek 3D, sytuacji obecnej na rynku polskim i znaczeniu druku w modzie. Tak naprawdę to temat ten uzupełniła Paula - uzdolniona projektantka biżuterii, którą tworzy właśnie na takich drukarkach. Biżuteria jest wyjątkowa - powstaje z materiału, który służy do produkcji zderzaków w samochodach i o jej trwałość nie powinniśmy się martwić. A nawet jeśli coś się stanie - to Paula wymienia uszkodzony model na nowy (to się nazywa perfekcyjna obsługa klienta). Wzorów jest sporo, na chwilę obecną autorka porusza się w tematyce zwierzęcej. W kolekcji jest imponujący, duży naszyjnik w kształcie lisa, pierścionek i naszyjnik pegaz, głowa wilka w pierścionku czy bransoletce. Bogata kolorystyka zadowoli najbardziej wymagających - biel, czerń, czerwień, niebieski, żółty i róż to tylko nieliczne z kolorów, które dane mi było obejrzeć. Paula jest gotowa spełnić wiele życzeń - począwszy od koloru, jak i oryginalnego kształtu modelu. Zastosowanie druku 3D w modzie rozwija się z dnia na dzień, a my możemy się temu nie tylko przyglądać, ale również w tym rozwoju aktywnie uczestniczyć.


Paula Szarejko

Prelekcje kończyła prezentacja Macieja Ołpińskiego o wirtualnej rzeczywistości. Google Cardboard, czyli "wirtualne okulary" dają wrażenie przebywania w innym miejscu. Będąc w domu i wkładając do nich swojego smartfona możemy przenieść się do kasyna w Las Vegas, piramidy Cheopsa czy na pokazowe lotnisko z kolekcją marki Chanel :-). Trudno o tym pisać, to trzeba po prostu zobaczyć. Ten magiczny karton jest dostępny za ok. 25 zł, zainteresowanych odsyłam po szczegółowe informacje do sieci.


                                                                      Maciej Ołpiński

Kolejne spotkanie z cyklu Geek Goes Chic w listopadzie, mam nadzieję z moją obecnością :-)
Ja jeszcze raz dziękuję za możliwość wysłuchania interesujących prelekcji, ciekawe rozmowy i przepyszną tortillę ;-)



Zdjęcia: Andrzej Wieser/Geek Goes Chic