wtorek, 30 sierpnia 2016

American Horror Story - new season is coming

O realizacji kolejnego sezonu amerykańskiego serialu American Horror Story wiedziałam już od kilku miesięcy i nie miałam wątpliwości, że warto czekać. Kostiumy przygotowywane przez Lou Eyrich i jej zespół w każdym sezonie robiły na mnie ogromne wrażenie. Scenografia i muzyka to również ogromne atuty tej produkcji, ale dla mnie - osoby wrażliwej na ubiór i jego rolę w filmie kostiumografia zawsze jest numerem jeden.


Przyznaję - nie wszystkie historie ujęły mnie tak samo mocno. "Freakshow" do pewnego momentu bawił, straszył i zaskakiwał, ale w pewnym momencie zaczął trochę nużyć. Niezależnie jednak od scenariusza wyobraźnia Lou w kwestii garderoby dla aktorów zawsze była doskonała. Lou i jej zespół ostateczny efekt uzyskują dzięki świetnej współpracy z zespołem charakteryzacji i od efektów specjalnych. W najbliższym czasie postaram się rozwinąć temat i przeanalizuję dokładniej garderobę z każdej serii.



Producenci, reżyser Ryan Murphy i pozostali twórcy trzymają jeszcze fanów w niepewności i nie zdradzają historii ani klimatu 6 sezonu. Od ponad miesiąca raczą fanów serii nowymi, zagadkowymi zdjęciami i teaserami.


Wiem jedno - warto zobaczyć chociaż jeden odcinek, niezależnie od swoich preferencji filmowych i zwrócić uwagę na kostiumy przygotowane przez wybitną Lou Eyrich.
Już za dwa tygodnie - dokładnie 14 września wieczorową porą wystartuje emisja pierwszego odcinka z najnowszego sezonu. Dla nieznających tematu niech zachętą będą poniższe "smaczki" wybrane przeze mnie spośród wszystkich sezonów.

American Horror Story: Hotel
                                                          American Horror Story: Hotel
                                                        American Horror Story: Freak Show
                                                   American Horror Story: Freak Show
                                                          American Horror Story: Coven
                                                           American Horror Story: Coven
                                                          American Horror Story: Asylum
                                                          American Horror Story: Asylum


Zdjęcia: materiały prasowe


niedziela, 5 czerwca 2016

Tatum - Inspired by generations

Nie sztuką jest zaistnieć, sztuką jest się utrzymać. To zdanie doskonale odnosi się do polskiej mody.  Wiele marek powstało i nadal powstaje, jednak nie wszystkie będą miały możliwość funkcjonować dłużej na rynku niż 5 lat a nawet i dwa lata.  I nie tylko brak funduszy jest tego przyczyną, częściej brak spójnej strategii i planu dalszego rozwoju przekreśla egzystencję marki czy projektanta.
Tu i teraz jest myśleniem krótkoterminowym, w modzie trzeba być długodystansowcem.
Poszerzanie grupy docelowej i otwieranie się na nowego klienta jest jednym z elementów przetrwania.



Dobrze o tym wie polska marka Tatuum, która sukcesywnie zmienia nie tylko wnętrza swoich butików i kampanie reklamowe, ale również uzupełnia kolekcje o limitowane edycje. Niedawno mieliśmy na rynku kolekcję powstałą przy współpracy z oryginalnym artystą Robertem Kutą. Nowoczesne wzory na tunikach, t-shirtach i torbach zostały wykupione w bardzo krótkim czasie.



                                                         Kolekcja we współpracy z Robertem Kuta


Robert Kuta

Tym razem marka kłania się w stronę klientki świadomej  i wymagającej. Stąd obecność jedwabiu, kaszmiru czy lnu najwyższej jakości ubranego w proste formy pozwalające na dowolne zestawianie poszczególnych części garderoby. Kolorystyka Selected powiedziałabym klasyczna - biele, kremy, szarości i czerń z pewnością znajdą uznanie wśród wielu stałych jak i nowych klientek. Wszystko wykonane z należytą starannością - wiem, bo sama sprawdziłam kupując jedwabną bluzkę przewiązaną czarnym paskiem.
Mam jeszcze na oku czarny kombinezon (kolejny w mojej kolekcji, ale nic nie poradzę, że mam do nich słabość :-)), szary kardigan i spodnie.
Marka dba nie tylko o sam produkt, ale również jego opakowanie. Elegancka torba dodatkowo wzmacnia doznania estetyczne zakupu i jednocześnie może nam służyć dłużej, nie będąc jednorazowym workiem.




Z przyjemnością będę przyglądać się marce i jej dalszym działaniom na rynku. Wierzę, że to dopiero początek zmian i nowego, dobrego kierunku rozwoju.


Zdjęcia: materiały prywatne


wtorek, 22 marca 2016

Enter or not to enter - that is the Question.

Wejść czy nie wejść ? - oto jest pytanie. Wielokrotnie marki zastanawiają się w jaki sposób zachęcić Klienta do wejścia do sklepu, zapoznania się z jego ofertą i zakupu. Odpowiednio zaaranżowana witryna sklepowa może nas zainteresować, a nawet skłonić do uszczuplenia swojego portfela. Przyglądając się coraz częściej witrynom mam wrażenie, że ich potencjał jest niewykorzystany i sam temat zaniedbany. A szkoda. Witryna tak jak i wnętrze sklepu jest wizytówką firmy, która jeszcze na etapie przedzakupowym może nam dużo powiedzieć o samym produkcie i marce. Ekspozycja jest przekazem i formą zaproszenia.



Słyszałam, że jest to duża inwestycja dla firmy, wielu nie stać na zatrudnienie pracownika dedykowanego tylko do aranżacji. W tym wszystkim najważniejszy jest pomysł, temat przewodni kolekcji do którego możemy nawiązać. Czasami wystarczą dwa, trzy kartony przewiązane wstążką, pomalowane czy zapakowane w błyszczący papier, ciekawie eksponujące nowy produkt. Spotkałam się również z oryginalnymi manekinami, które sprawiły, że przez kilka minut wpatrywałam się w szybę z niesłabnącym zainteresowaniem. Możliwości jest naprawdę wiele, a argumentacja kosztowa jest słaba, szczególnie gdy chodzi o sieciówkę czy brand z ubraniami klasy premium.




Co tydzień w cyklu będę pokazywała Wam witryny sklepowe przypadkowo sfotografowanych sklepów. Bardziej chodzi mi o pokazanie niż krytykowanie i wymądrzanie się. Założeniem jest, by pokazane przykłady były czytelne i przez to nie wymagały obszernego komentarza.
Jeśli spotkacie witryny ciekawe w swojej formie, pomyśle, zaskakujące, zwracające uwagę zarówno w tym pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu - wyślijcie mi proszę zdjęcia, chętnie wrzucę przykłady Czytelników do mojego cyklu.







Zdjęcia: materiały własne

niedziela, 24 stycznia 2016

Oscars - nominations for costumes

"And the Oscar goes to..." ten popularny zwrot usłyszymy już niedługo - 28 lutego podczas wręczania najważniejszych nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Kilka dni temu ogłoszono nominacje. Mnie standardowo zainteresowały nagrody za kostiumy i scenografię. Ale to o kostiumach oczywiście będzie dzisiejszy post. Pięć filmów, a co za tym idzie - pięciu kostiumografów zostało nominowanych do nagrody za najlepsze kostiumy. W skrócie przedstawię poszczególne obrazy, po dokładniejsze opisy garderoby najważniejszych bohaterów odsyłam do kolejnych postów.

Kto w tym roku ma szansę na złotego gentlemana ?

1. "Carol" w reżyserii Todda Haynesa z Cate Blanchett i Rooney Marą w rolach głównych.
      Za kostiumy odpowiadała Sandy Powell, znana i bardzo utalentowana kostiumograf.
                   

Akcja filmu dzieje się w latach 50-tych, które mocno i barwnie zapisały się w modzie XX wieku. Odwoływanie się do przeszłości w garderobie aktorów to duże wyzwanie i jednocześnie możliwość potwierdzenia swoich umiejętności oraz wiedzy na temat historii ubioru. Zarówno wiedzę jak i umiejętności Sandy posiada - wystarczy zajrzeć do jej filmografii i zapoznać się z obrazami do których tworzyła kostiumy. "Infiltracja", "Aviator", "Zakochany Szekspir" (za którego dostała jednego z trzech swoich kostiumowych Oskarów :-)) czy "Rob Roy" i "Wywiad z wampirem" potwierdzają jej wielki talent.

2. "Mad Max: Na drodze gniewu" w reżyserii  Georga Millera z Tomem Hardym i Charlize Theron w rolach głównych. Za kostiumy odpowiadała brytyjska kostiumograf Jenny Beavan.


Mad Max przyzwyczaił już widza do pewnej stylistyki i w najnowszym wydaniu kontynuuje obrany kierunek. Styl wojskowo-punkowy, gdzie tak naprawdę największą rolę odgrywają wymyślne akcesoria: google, ciężkie obuwie, "opancerzone" nakrycia głowy, pasy i pancerze to tylko niektóre elementy, które szczególnie pozostają w pamięci. Filmografia i doświadczenie Jenny jest równie bogate co Sandy. W każdym filmie przy którym pracowała detal miał ogromne znaczenie i ona o ten detal potrafiła doskonale zadbać.

3. "Zjawa" w reżyserii Alejandro Gonzaleza Inarritu z Leonardo Di Caprio i Tomem Hardym w rolach głównych.  Za kostiumy odpowiadała Jacqueline West.


To film opowiadający historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w XIX wiecznej Ameryce. Tworzenie garderoby do tak znakomitego obrazu wymaga nie tylko wiedzy o historii stroju, ale również wiedzy o samym regionie w którym akcja miała miejsce, tkaninach wykorzystywanych w tamtych czasach. Tutaj niezbędna była też umiejętność gniecenia, brudzenia i darcia tkaniny w taki sposób, by efekt ostateczny dał wiarygodny obraz. Jacqueline w swojej wcześniejszej pracy miała do czynienia z filmami odwołującymi się do przeszłości, co pozwoliło jej na profesjonalne podejście do kwestii garderoby w "Zjawie".

4. "Dziewczyna z portretu" w reżyserii Toma Hoopera z Eddie Redmaynem i Alicią Vikander w rolach głównych. Za kostiumy odpowiadał znany hiszpański kostiumograf Paco Delgado.


Film osadzony na przełomie lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku porusza problem zmiany płci i odnalezienia się we własnym ciele. Czasy trudne jeśli chodzi o świadomość społeczeństwa i tolerancję wobec tego problemu, ale jednocześnie bardzo przychylne w temacie mody. Coco Chanel, Jean Patou czy Ricci sięgają po łatwiejsze i bardziej użyteczne style, dostosowane do aktualnych warunków życia. Mamy widoczną szczupłą sylwetkę, niską talię, skośne cięcia,oryginalne nakrycia głowy, frędzle i futrzane etole u kobiet. Męski wygląd to głównie luźne garnitury i stroje sportowe z dzianiny. Wszystkie detale charakteryzujące tamten okres zostały idealnie oddane w kostiumach stworzonych przez Paco Delgado.

5. "Kopciuszek" w reżyserii Kennetha Branagha z Lily James i Cate Blanchett w roli głównej. To drugi film z nominowanych do którego kostiumy przygotowywała Sandy Powell.


Kopciuszka historię znają prawdopodobnie wszyscy. W filmie została ona może w niewielkim stopniu zmodyfikowana pozostawiając magię i piękno, którą za sobą niosła. Wiedząc, że to Sandy odpowiadała za garderobę wiedziałam, że będzie wyjątkowo, ale po obejrzeniu całego filmu stwierdzam, że było wręcz zjawiskowo ! Przepięknie podkreślone talie w kobiecych sylwetkach, delikatne formy i kolory podkreślające subtelność głównej bohaterki. Bogate zdobienia, wyraziste barwy i spektakularne nakrycia głowy jej macochy zachwycały przez cały film. Nie zapomniano również o męskim pierwiastku odziewając w perfekcyjnie skrojone fraki i mundury.

"Kopciuszek" i Sandy Powell to moi faworyci wśród filmów nominowanych do Oskara w kategorii kostiumy. Trzymam kciuki, a w kolejnym poście bliżej przyjrzę się i Wam przedstawię kostiumy z tego filmu.


Zdjęcia:  materiały prasowe

poniedziałek, 16 listopada 2015

Balmain x H&M - collective madness or a good collection which many people wanted to have in own wardrobe

Z pewnym opóźnieniem, chociaż tak naprawdę zamierzonym postanowiłam napisać o zamieszaniu związanym z kolekcją Balmain for H&M, która 5 listopada dostępna była w dwóch sklepach w Polsce.
Zwlekałam, ponieważ byłam trochę zmęczona tą całą nagonką, wyśmiewaniem i niezrozumieniem zachowań zakupowych konsumenta.


Co roku, od kilku lat marka H&M wypuszcza kolekcję sygnowaną światowym nazwiskiem. Najczęściej z półrocznym wyprzedzeniem firma ogłasza kto będzie tym razem. Zdjęcia z propozycjami od Balmain zaczęły pojawiać się stopniowo, tym samym podsycając zainteresowanie i oczekiwanie.
Estetyka Balmain nie do końca jest mi bliska, ale muszę przyznać, że przy kilku projektach moje serce zaczęło bić szybciej. Wiedziałam, że nie będę czekała w kolejce przed sklepem z kilkunastogodzinnym wyprzedzeniem. To nie dla mnie. Jedyną szansę na zakup upatrzonej rzeczy widziałam podczas wcześniejszego eventu lub w sklepie internetowym (niewielkie szanse, ale przynajmniej ciepło i bez przepychania :-).


Ku mojej radości - dostałam zaproszenie na pre-sale kolekcji. Nie miałam żadnej strategii - planowałam tylko kupić dwie rzeczy. Bez przepychania i szarpania. Jak się uda - super, a jak nie, to trudno.
Sam event świetnie zorganizowany - tutaj duże brawa i ukłony !
Nie będę opisywała momentu oczekiwania i wejścia. Tak, prawdą jest, że tłum ruszył szybkim krokiem a nawet biegł. Ja również uległam tej fali :-) Tylko, że ja w odróżnieniu od dużej części osób tam się znajdujących chciałam kupić rzeczy dla siebie, a nie na sprzedaż. Pracując jako stylistka i kostiumograf zwracam uwagę na detale i dosyć szybko identyfikuję różne rzeczy.
Ta umiejętność pozwoliła mi błyskawicznie zlokalizować rzeczy, które chcę kupić. Tym sposobem, jestem szczęśliwą posiadaczką skórzanych, czarnych spodni i czarnej kamizelki.
I nie, wbrew temu co wiele osób pisało - nie wstydzę się wychodząc w nich, nie mam poczucia obciachu. Dodam jeszcze, że te modele są bardzo dobrze wykonane, z wysokiej jakości skóry, wełny i jedwabiu. Zdecydowanie to nie są szmaty. I zmartwię też tutaj kolejnych krytykantów - zakupione przeze mnie ubrania nie były wyprodukowane w Chinach, tylko w Turcji i Rumunii. Co i tak naprawdę tylko znaczy, że były tam wyprodukowane. Nie wiemy w jakich warunkach tam pracowano, po ile godzin i za ile.

Nie tylko w Chinach panują kiepskie warunki i stamtąd pochodzą wątpliwej jakości rzeczy. A jeśli już ktoś jest takim zadeklarowanym przeciwnikiem produktów pochodzących z Azji - niech to nie będą puste słowa, frazesy wykrzykiwane w emocjach. Jeśli nie kupujecie ubrań , ponieważ są produkowane w Chinach - bądźcie konsekwentni. Zrezygnujcie również z telefonów, komputerów, pralek czy innego sprzętu RTV i AGD w dużej części wytwarzanego w tamtych rejonach.
Made in Italy, France, Portugal, Poland. Samo miejsce nie zawsze jest gwarancją godziwych warunków pracy i płacy. Błędnym jest myślenie, że produkcja w Polsce jest zawsze ok. Niestety, są miejsca w których nie jest. Może nie są to warunki aż tak urągające jak w Kambodży, Bangladeszu czy Chinach, ale zadowalającymi też trudno je nazwać.
Uspokojenie sumienia zakupem ubrania z inną metką niż Made in China nie oznacza, że wszystko jest ok. Warto jest o tym wiedzieć.

Wracając do meritum - ja nie widziałam przepychanek, wyrywania, ani rzucania ubrań na ziemię. Byłam jedną z pierwszych osób stojących przy kasie i bardzo prawdopodobne - z najmniejszą ilością ubrań :-) Widziałam jednak kupców ze stosem ubrań i jeszcze większym stosem pieniędzy.
I to było dla mnie większym rozczarowaniem niż bieg i ludzie zachowujący się jak w amoku.
Niejednokrotnie będąc w Łodzi na Fashion Weeku widziałam pchające się tłumy na pokazy, przepychanki do siedzenia w pierwszym rzędzie, zabieranie kartek, kolejki do darmowego jedzenia itp.
Podczas przecen Zarę lepiej omijać szerokim łukiem, tam to dopiero jest pogrom i walka o lepszą zdobycz. Noce zakupów w centrach handlowych czy jednodniowe duże przeceny w drogeriach też prezentują się nienajlepiej.

Jedno co mi się nie podobało - to polityka H&M nie limitująca ilości zakupionych rzeczy w sklepie stacjonarnym, w odróżnieniu od sklepu internetowego.
Ta swoboda umożliwiła właśnie zakupy kupcom, biorącym z wieszaków co popadnie i sprzedającym z z marżą 100%, a nawet i większą.
Rozczarowani mogli czuć się fani mody i samego Balmain, chcący mieć w swojej garderobie chociaż jakieś akcesoria czy klasyczny t-shirt.

Mam nadzieję, że marka chociaż z tym problemem coś zrobi, bo na brak kolejek przy kolejnych kolekcjach we współpracy ze światowymi projektantami raczej nie ma co liczyć :-).


Zdjęcia: materiały prasowe





wtorek, 27 października 2015

Geek Goes Chic - 3rd dimension of fashion

Od kilku lat moda coraz intensywniej zaprzyjaźnia się z nowymi technologiami. Biżuteria, tkaniny, a nawet same pokazy wykorzystują możliwości jakie daje nam XXI wiek. A co daje ? Bardzo dużo -     o czym miałam okazję usłyszeć i zobaczyć podczas ostatniego spotkania zainicjowanego przez
Kasię Gola prowadzącą blog Geek Goes Chic. Dostać się na takie spotkanie nie jest łatwo - trzeba wypełnić specjalnie przygotowany formularz, uzasadnić chęć swojej obecności i przekonać, że jesteśmy tam niezbędnym ogniwem. Przyznaję, że początkowo zdziwiło mnie takie ograniczenie, ale patrząc z perspektywy czasu myślę, że to jest bardzo dobre rozwiązanie. Ta forma dająca poczucie elitarności (w końcu mnie wybrano :-)) pozwala wykluczyć przypadkowych słuchaczy, którzy przyszli na chwilę, na darmowe jedzenie lub w jeszcze innym, niekoniecznie związanym ze spotkaniem celu.

Tradycją już stały się spotkania w nowoczesnym budynku przy Emilii Plater 53 w którym swoją siedzibę ma m.in. polski oddział marki Google goszczący nas w swoich pomieszczeniach.
Tym razem futurystycznie weszliśmy w trzeci wymiar mody. Hologramy, druk 3D i rozszerzona rzeczywistość były tematyką zaprezentowanych wystąpień.   



Karolina Skutela zaprezentowała możliwości wykorzystania pary wodnej jako hologramu. To ciekawe narzędzie można z powodzeniem wykorzystać np: podczas pokazów mody, które na polskim rynku często potrzebują powiewu świeżości. Zainteresowanych odsyłam do firmy Leia Display.


                                                                         Karolina Skutela

Mateusz Kaczorowski z House of Duck był kolejnym prelegentem sprawnie operującym językiem nowych technologii. Razem z duetem polskich projektantów Hector&Karger zaprezentował lookbook marki w zupełnie nowatorskim wydaniu. Projekt Re_Ality daje możliwość oglądania sylwetki z kolekcji z każdej strony. Wystarczy ściągnąć odpowiednią aplikację i zeskanować zdjęcie modelki, by móc ją zobaczyć w całej okazałości. Projekt jest świeży nie tylko na czas pojawienia się (swoją inaugurację miał we wrześniu br.), ale również ze względu na fakt, że jako pierwszy na świecie został wykorzystany w taki sposób w modzie. Forma przeglądania została połączona od razu z możliwością zakupu danego ubrania. Można powiedzieć, że ta rozszerzona rzeczywistość w wydaniu projektantów jest również inną odmianą sklepu internetowego. Gratuluję pomysłu, realizacji i jednocześnie czekam na odsłonę kolekcji wiosennej, która jak obiecali sami projektanci będzie jeszcze ciekawsza niż obecna.


                                             Mateusz Kaczorowski i projektant Robert Karger

Paula Szarejko i Arek Morawski wprowadzili mnie w fascynujący świat trójwymiarowego druku. Możliwości są ogromne, przypuszczam, że o wielu możemy jeszcze nie wiedzieć. Arek - manager pracujący w firmie Zmorph opowiedział o historii drukarek 3D, sytuacji obecnej na rynku polskim i znaczeniu druku w modzie. Tak naprawdę to temat ten uzupełniła Paula - uzdolniona projektantka biżuterii, którą tworzy właśnie na takich drukarkach. Biżuteria jest wyjątkowa - powstaje z materiału, który służy do produkcji zderzaków w samochodach i o jej trwałość nie powinniśmy się martwić. A nawet jeśli coś się stanie - to Paula wymienia uszkodzony model na nowy (to się nazywa perfekcyjna obsługa klienta). Wzorów jest sporo, na chwilę obecną autorka porusza się w tematyce zwierzęcej. W kolekcji jest imponujący, duży naszyjnik w kształcie lisa, pierścionek i naszyjnik pegaz, głowa wilka w pierścionku czy bransoletce. Bogata kolorystyka zadowoli najbardziej wymagających - biel, czerń, czerwień, niebieski, żółty i róż to tylko nieliczne z kolorów, które dane mi było obejrzeć. Paula jest gotowa spełnić wiele życzeń - począwszy od koloru, jak i oryginalnego kształtu modelu. Zastosowanie druku 3D w modzie rozwija się z dnia na dzień, a my możemy się temu nie tylko przyglądać, ale również w tym rozwoju aktywnie uczestniczyć.


Paula Szarejko

Prelekcje kończyła prezentacja Macieja Ołpińskiego o wirtualnej rzeczywistości. Google Cardboard, czyli "wirtualne okulary" dają wrażenie przebywania w innym miejscu. Będąc w domu i wkładając do nich swojego smartfona możemy przenieść się do kasyna w Las Vegas, piramidy Cheopsa czy na pokazowe lotnisko z kolekcją marki Chanel :-). Trudno o tym pisać, to trzeba po prostu zobaczyć. Ten magiczny karton jest dostępny za ok. 25 zł, zainteresowanych odsyłam po szczegółowe informacje do sieci.


                                                                      Maciej Ołpiński

Kolejne spotkanie z cyklu Geek Goes Chic w listopadzie, mam nadzieję z moją obecnością :-)
Ja jeszcze raz dziękuję za możliwość wysłuchania interesujących prelekcji, ciekawe rozmowy i przepyszną tortillę ;-)



Zdjęcia: Andrzej Wieser/Geek Goes Chic






piątek, 23 stycznia 2015

Kenzo - Resort SS 2015 Campaign

Ostatnie dni obfitują w kampanie reklamowe największych modowych marek. Niektóre sztampowe, inne oryginalne i przyciągające uwagę.

KENZO w swojej najnowszej kampanii na wiosnę/lato 2015 pozostaje w sprawdzonej już estetyce. Wyraziste kolory, rzucające się w oczy detale i Azjaci w roli modeli pozwalają na szybką identyfikację marki nawet bez ujawniania jej nazwy. I o to właśnie chodzi - o rozpoznawalność i elementy charakterystyczne. Jest nowocześnie, futurystycznie, zabawnie i wzorzyście.








Ubrania, torebki, buty i akcesoria z najnowszej kolekcji do kupienia tutaj i tutaj


Zdjęcia: materiały prasowe